Rzecz się dzieje w Niedziele rano godz. 9-10 - na ulicy gdzie normalnie przejeżdża 5-6 aut na godzine
a tu nagle Pisk - huk i bum. Schodze na dół - Policja stoi - auto stoi - właściciela auta nie ma ![]()
Z tego co policja mówiła - bmw grzała bardzo szybko jak na taką wąską uliczke - więc zawrócili za nią żeby skontrolowac kierującego. a Kierujący (chyba uciakając przed nimi) chciał wjechać w drogę jednokierunkową - pod prąd - ale coś mu nie wyszło ![]()
Przyjechali strażacy (bo chłodnica się rozczelniła) - i szukali akumulatora -no i po 10-15 min podszedłem i podpowiedziałem że jest w bagażniku po prawej stronie.
Generalnie sytuacja dziwna. Sami popatrzcie: ![]()
![]()