Na fali przyjemnej atmosfery konczacej sezon 2007 (edit: oczywiscie chodzi o 2006 - po tym Koszalinie czlowiek gubi troche czasoprzestrzen )zaczynam juz myslec o przyszlym roku… . Marzy mi sie tygodniowy zlot w pieknej scenerii i i mozliwosciami ciekawych wycieczek, no i na tyle dlugo zeby udalo nam sie odpoczac i porozmawiac na tematy klubowe… :). wiem ze temat troche moze za wczesnie - ale dzieki temu znajdziemy moze lokalzacje pasujaca wszystkim, a wielkosc swinki na wydatki bedzie odpowiednio duza…
Proponuje okolice naszych gor - fajne drogi do jazdy i “zdrojowe klimaty” oraz dobra baza noclegowa.
Jesli miejsce i termin zostana uzgodnione - jestem w stanie podjac sie organizacji
tak tak ale w górach to chyba w tamtym roku było i wawrzkowizna to też dla mnie jak góry ( kawał drogi ], żeby nie było że ciągnę ludzi w stronę morza to może w 2007 wschodnia ściana tak gdzieś w połowie, są tam fajne lotniska po ZSRR, ale tak czy siak dobry pomysł co by podyskutować o tym już teraz i świnkę też będzie czas trochę upaść hi hi
PS
najwarzniejsze chyba żeby ludziska remonty pokończyli
Ja chetnie moglbym zorganizowac zlot w Dziwnowie nad samym morzem w okolicach Kamienia Pomorskiego, urocze miasteczko z wieloma zabytkami i atrakcjami, mozliwosc zorganizowania noclegow w domkach niemal nad samym morzem 200m do plazy, z godnym miejscem do zaparkowania fur, w okolicy opuszczone ogromne lotnisko na ktorym bez problemu mozna zorganizowac proby sportowe i sie powyglupiac. W bliskiej odleglosci np. Miedzyzdroje…
Warunki musialy by bys dwa, po pierwsze termin poza scislym sezonem urlopowym, np mozna by zrobic cos w stylu rozpoczecia sezonu.
Druga sprawa to chec przyjazdu klubowiczow - wada miejsca jest fakt , ze bylo by to kolejne miejsce spotkania nad morzem, niewiele ponad 100km od Koszalina.
Prosze o ewentualne wypowiedzi.
Alternatywnie podobnie jak Gorg bardzo chetnie pojechalbym na poludnie Polski, wycieczki gorskimi i podgorskimi kretymi drogami, piekne krajobrazowo miejsca i fakt , ze na poludniu nie bylismy ani raz… to wszystko przemawia dla mnie za gorami.
A może jeszcze przed zimą, Piękna Polska złota jesień nad morzem brzmi nieżle, tylko trzeba by się szybko zdecydować, (bo jak nie to odstawiam silnik do dłubnięcia, chociaż pokazał na zlocie że niczego mu nie brakuje, i nawet wracając nie musiałem znów litra dolewać , chyba się przestraszył pana doktorka )
Jak bym sie bardzo sprezyl to mialo by to z mojej strony szanse najwczesniej po 24 pazdziernika, sniegu ma szanse jeszcze nie byc, ale za nocna temperature w nieogrzewanych domkach letniskowych nie odpowiadam, no i podstawa czyli chetni.
popieram pomysł Miłosza (generalnie nad morzem), w tym roku też Sasza i Lomo się deklarowali, więc wybierzmy coś z ich propozycji
ale głosuję raczej za przyszłym rokiem
Faktycznie mozna by sie zastanowic o zlocie na poczatku sezonu lub nawet dwoch! - w gre wchodzilby jakis dluuuugi weekend. Zakonczenie oczywiscie w Koszalinie. Na jeden ze zlotow moglibysmy sie podpiac pod jakis rajd old lub joungtimerow. Dobrze mi w Waszym towarzystwie - wiec im wiecej tym lepiej . Nie moge sie doczekac odpalenia mojej szesc - jak juz to zrobie to nie bede jej zatrzymywal dlugo… bardzo dlugo
Miejscowka na zlot(y) odpowiada mi kazda - warunek - nie moze byc nudno jesli chodzi o podrozowanie - krete drogi i ciekawa okolica to podstawa. Jak dla mnie spelnia te warunki cala Polska oprocz rozleglego jej srodka Nad morzem piknie, na mazurach piknie. Z mazur mozna by sie bujnac na wycieczke na Litwe - tam maja swietne drogi
Mazury sa ciekawe turystacznie, ale po pierwsze raz tam juz bylismy, po drugie waska droga nie jest nijak zastepstwem dla kretej, wydaje mi sie , ze jako atrakcja turystycznych obajdow krajobrazowych kolumna rekinow przy okolicach gorskich mazury wymiekaja. Jak bedzie wybor to bede glosowal za poludniem Polski.
Ewentualny zlot w Kamieniu Pomorskim moge organizowac jako glowny lub ewentualnie jako drugi zlot np. rozpoczecie sezonu.
W gory mam na codzien zbyt daleko abym mogl sie podjec samodzielnej oraganizacji.
Ten rok pozwolil mi troche ocenic nasze drogi z perspektywy mojej Buni. Majac w pamieci zeszloroczna Kotline bezapelacyjnie wygrywaja Mazury.
Jest jedno ale - juz tam bylismy.
Daje pod rozwage szanownego grona jeszcze jedno miejsce - bardziej go kojarze z wypadow motocyklowych co jest niezla ocena nawierzchni i winkli (czyt. zakrety)- zakwaterowanie okolice Zywca - Jelesni - Korbielowa a z tamtad juz tylko pare km do granicy ze Slowacja.
Charakterystyka slowackich drog: szerokie, rowne, brak kolein, maly ruch, niskie koszty oraz… Niskie i Wysokie Tatry!
Niestety, z racji olbrzymiej ilosci obowiazkow w tym i przyszlym roku nie moge podjac sie organizacji.