Nie będę owijał w bawełnę … jest to jedyne BMW, które od zawsze mnie “kręciło” (zwłaszcza jako konkurencja dla C126 czyli popularnego już SEC’a ze stajni MB;) ale chyba porwałem się trochę z motyką… i nie wiem czy podołam. Rozważam zatem oddanie auta w dobre ręce, które poradzą sobie z tym tak, jak ja z “moimi maszynami”
Z jednej strony… bardzo długo szukałem tej właściwej szósteczki i ta mnie urzekła. Poprzedni właściciel kupił ją jeszcze “na dotarciu” i trzymał pod swoim dachem przez ponad 20 lat. To mnie po części przekonało. Żadnych modów, kombinacji “alpejskich” i przeróbek, a mnie właśnie interesował jedynie oryginał. Na wstępie dokonałem podstawowych prac, które miały zapewnić silnikowi prawidłową pracę. Po wyczyszczeniu układu paliwowego przyszła kolej na wymianę oleju, filtrów, pompy i wtryskiwaczy. Jednak nadal praca tej jednostki mnie nie cieszy. Może dlatego, że nie miałem jeszcze do czynienia z szóstką BMW. Na co dzień zajmuję się V8-kami MB i to może trochę wypaczać moją ocenę. Tak czy inaczej, auto wymaga dopracowania. Jeszcze się nie poddaję i szukam różnych rozwiazań. Zapraszam do dyskusji oraz składania ewentualnych ofert przez potencjalnie zainteresowanych, pozytywnie zarażonych lub wręcz szalejących na punkcie e24. Auto sprowadziłem na początku stycznia br.
Pozdrawiam i liczę na odpowiednio łagodne potraktowanie … Wiem, że takiego auta nie powinno się sprzedawać ale mam już sporo pracy przy moich ślicznotkach
PS. Brak sprzyjających warunków pogodowych powoduje, że nie posiadam obecnie więcej zdjęć. Na śnieg nie mam zamiaru szóchy wystawiać, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość
Dokumentację fotograficzną będę aktualizował na bieżąco - galeria zdjęć w linku poniżej:
Zdjęcia robione były za dnia. W styczniu ciężko trafić pogodę do zdjęć. Dopóki leży śnieg, nie mam zamiaru wystawiać auta z garażu… jw.
Poza tym, nie szukam chętnych do oglądania tylko poważnie zainteresowanych kupnem dobrej bazy do wykonania projektu. To, czy sprzedam, zależy od konkretnego podejścia i propozycji…
Mam taką podstawową zasadę przy zainteresowaniu autem. Jeżeli na pierwszym zdjęciu mi się nie spodoba, to nie drążę tematu. Jeśli jednak coś mnie przyciągnie, to czytam opis. Znajdując kilka egzemplarzy mogę dokonywać wstępnej selekcji. Sporo zależy jednak od budżetu i nie ma co ukrywać, że każdy chciałby kupić “igiełkę” za to, co uzbierał po komunii
Niektórzy obserwują i czekają aż sprzedawca zejdzie z ceny ale często zdarza się, że już jest za późno. Mam już na swoim koncie trochę tego i z doświadczenia mogę powiedzieć, że najwięcej telefonów otrzymuję już po sprzedaży auta
Sam zwykle nie zastanawiam się dłużej niż 3-4 tygodnie, bo jeżeli egzemplarz jest w miarę dobry, a cena konkurencyjna, to długo nie będzie stał, a zwłaszcza czekał na mnie. Tak polowałem na kilka wymarzonych aut i wiem jak długo wspomina się przegapioną okazję.
Nie biorąc pod uwagę spadających z nieba okazji i spontanicznych porywów, żeby kupić swoją wymarzoną ślicznotkę trzeba uzbroić się w co najmniej trzy elementy: cierpliwość, eksperta oraz kilka tysi ojro. W tym przypadku najmniej 5, żeby nie ośmieszyć się np. w oczach Niemca. Istnieje wiele opcji. Szukając za zachodnią granicą trzeba być przygotowanym na pokonanie setek kilometrów i zawsze jest ryzyko, że nic nam nie podpasuje. Ogłoszenia w necie są OK ale zdjęcia są zawsze lepsze niż realia zastane, więc też nie można się nimi kierować tak do końca… Nie oszukujmy się, nikt nie będzie traktował nas jak zbawienie i starał się nam dogodzić. Najczęściej sprzedawca ma “głęboko w poważaniu” to, że pokonaliśmy tauzena km-ów, aby znaleźć się na jego “podwórku” … tymbardziej jeżeli zaczynamy wybrzydzać
Wszelkie istotne informacje, które posiadam na temat auta, umieściłem w opisie. Stan auta będzie widoczny na zdjęciach w galerii, którą będę stopniowo aktualizował. Link na początku postu. Auto poddam kilku operacjom, które również zostaną udokumentowane. Na każdym etapie prac będzie możliwość zakupu, lecz w miarę postępów oczywiście jego cena będzie rosła To tyle na obecną chwilę
Kolega widzę podgrzewa atmosferę jak w dobrym kryminale. Przygotowuję się na maraton kina akcji - podgatunek thriller handlowy. Panowie, zamawiamy popcorn. Dużo popcornu.
Szkoda czasu, bo tu, jak już zdążyłem zauważyć, sami oglądacze/marzyciele
Podobnie jak na wielu podobnych polskich “forach”. Prawdziwych entuzjastów jak na lekarstwo, a o konstruktywne wnioski trudniej niż złote medale w Soczi
Nie lepiej wyjeździć trochę benzynki niż wpieprzać jakąś napompowaną kurkurydzę? No tak, wacha za droga…
PS. Mała prośba … piszcie trochę bardziej na temat