Witam.
Dzisiaj mialem taka nietyopwa (jak dla mnie) sytuacje, jadac do szkoly do Warszawy po kilkudziesieciu kilometrach zaczely przgasac mi switala i cale oswietlenie deski-tak jakby przestal dzialac alternator…zjechalem na stacje beznynowa i zgasilem auto…po ponownym odpaleniu wszystko wrcilo do normy az znow przejechalem kilkadziesiat kilometrow.
Czy tak objawia sie jakies zwarcie?! Slnik pracowal normalnie, nie gasl, stracilem w pewnym momencie “odczyt” predkosci, pozniej obrotow, a wycieraczki to ledwo sie ruszaly.
Co to za motyw?! ![]()
pozdro