Jakiś czas temu pisałem, że mój silnik wpadał w wibracje na wolnych obrotach, na wyższych pracował ładnie, większość uznała, że skoro zasilam auto paliwem do niego nie przeznaczonym to sam sobie jestem winien, wypaliłem zawory itp.
Szukałem przyczyny, zmieniałem węże gumowe od dolotu, świece, kable, aparat zapłonowy, wyregulowałem idealnie zapłon, zregenerowałem alternator (gumki, łożysko) i nic… wibracje dalej były.
Tydzień temu ten paskudny objaw zaczął przybierać na sile, miałe czarne myśli o rozkładaniu silnika, o tym że go pewnie do reszty zatrułem ![]()
Przed wczoraj dograłem z Adamem sprawę dostawy części dla niego, pytając przy okazji czy nie znalazłby chwilki na zdiagnozowanie co też dolega mojemu silnikowi, umówiony na oględziny w piątek rano wyruszyłem do Warszawy ![]()
W trasie wibracje powoli się nasilały, z kazdym kilometrem. Były intesywniejsze im większe były obroty, także jechałem dość spokojnie.
Jakieś 20 km przed Warszawą musiałem wyprzedzać, podczas tego manewru silnik na chwilę osiągnał 4500RPM… nagle autem zaczeło trząś, wibracje były już bardzo silne, a co gorsza straciłem biegi
![]()
Nie dało się wbić żadnego biegu, jakbym nie miał sprzęgła, choć pedał chodził prawidłowo ![]()
Do Raszyna dojechałem zmieniając biegi metodą szofera ze Stara 20, sprzęgło, wyjąć bieg, gaz, sprzęgło, zrównać obroty pedałem gazu, sprzęgło, bieg…
Wszystko szło w miarę sprawnie, toczyłem się na piątce, 50km/h (1100RPM), niestety przed samym Raszynem jest kilka skrzyżowa ze światłami ![]()
Na pierwszych się udało, z daleka widziałem czerwone, także toczyłem się 30km/h, aby dojechać już na zielone, a drugich to samo, a trzecich wpadłem w korek ![]()
Udało mi się wbić dwójkę, i z tego biegu powoli jadąc pasem awaryjnym ruszałem, dojechałem do Raszyna, i tam dopiero zaczął się koszmar ![]()
Co prawda miałem adres Adamowego serwisu, byłem tam nawet raz, ale zupełnie nie kojarzyłem w której dokładnie uliczce to jest ![]()
Przechodnie specjalnie udzielali złych wskazówek - jestem tego pewien, z premedytacją obserwując moją gimnastykę z autem.
Otóż kiedy nawracałem musiałem, aby wbić jedynkę lub wsteczny gasić silnik, i odpalać już z załączonym biegiem ![]()
Jakoś się dotoczyłem ![]()
U Adama panował niesamowity ruch, po krótkim powitaniu, rozładowaniu mojego auta z gratów, ustaliliśmy że trzeba zdjąć skrzynię, ale zrobimy to wieczorem (była godzina 12 w południe)
W warsztacie dostałem puszny obiadek oraz odbyłem krótką praktykę w zakresie naprawy BMW E36 ![]()
Ponieważ i tak nie miałem co robić, naprawiłem kilka pierdółek w tych plastikersach ![]()
Około godziny 18, moje auto trafilo na podnośnik, wraz z Panem Władysławem, prze sympatyczny tatą Adama, zabraliśmy się do rozkręcania mojego autka.
Po zdjeciu skrzyni biegów naszym oczom ukazał się zniszczony docisk, który próbował odciąć obudowę skrzyni biegów
![]()
Rozpadły się blaszki i docisk działał tylko z jednej strony, a resztki blaszek zrobiły rzeźnie w obudowie sprzęgła…
Wyczyściliśmy wnętrze obudowy sprzęgła w skrzyni, założyliśmy nowy docisk, wszystko zostało poskładane, przy okazji autko dostało całkowicie nowy wysprzęglik, który został fachowo odpowietrzony przez Pana Wiesława ![]()
Teraz posiadam całkowicie inne auto ![]()
Zbiera się o wiele lepiej, nie ma najmniejszych wibracji, pracuje równiutko, jeździ się cudnie ![]()
Jeszcze raz chciałem serdecznie podziękowac tobie Adam, za uratowanie z opresji, oraz twojemu tacie za pomoc, fachową wiedzę, oraz milion anegdot opowiedzianych podczas wspolnej pracy… było świetnie :v;