W końcu się zebrałem żeby wrzucić swoje auto w internety
jest to L6 z 1988 roku, którym śmigam już można powiedzieć drugi sezon, poniżej to co z VIN-u i krótka historia zdjęciowa ![]()
Model: 635 CSI (USA)
Type: COUPE
Steering: LL
Doors: 2
Engine: M30
Displacement: 3.50
Power: 0 (0 hp)
Drive: HECK
Transmission: AUT
Paint code: 086 - SCHWARZ
Upholstery code: 1988-02-16
-
S209 Differential lock 25%
S240 Steering wheel, leather
S290 BMW light-alloy wheel star spokes 44
S441 Smoker package
S459 El. front seat adjustment w. memory
S494 Seat heating driver/passenger
S533 Air conditioning, rear
Auto przypłynęło z za wielkiej wody w połowie marca 2016 i oglądałem je jak tylko pojawiło się na urzędzie celnym w Pruszkowie. To co zastałem wielu by odstraszyło, na szczęście była to, któraś z kolei jaką oglądałem i już potrafiłem na pewne rzeczy przymknąć oko i docenić brak korozji, praktycznie 100% zgodność z tym jak wyjechała z fabryki, dlatego jak zapaliła od strzała, zrobiła dwa kroki w przód i w tył, przy okazji wiejąc mi chłodem bo przycisk od klimatyzacji był włączony to wiedziałem, że trzeba urwać parę groszy i wracać z lawetą
Po przyjeździe trzeba było zabrać się za odszczurzanie bo auto choć było używane praktycznie do końca, to zapuszczone, no i musiałem jak najszybciej otworzyć schowek, w którym był złamany kluczyk. Z pomocą dwóch śrubokrętów udało mi się otworzyć delikatnie zamek i schowek otworzył się sam pod swoim ciężarem, istna puszka pandory ![]()
Z rzeczy, które mnie najbardziej ucieszyły to instrukcja, zaślepka zderzaka, książka serwisowa, stos faktur i innej makulatury:
Za robotę nad autem zabrałem się dość intensywnie, na pierwszy ogień pomalowałem spoiler zderzaka, spolerowałem z grubsza cały lakier, choć wiedziałem, że czeka mnie lakierowanie całego auta bo “lakiernik” z USA się nie popisał, ale chciałem to odłożyć na zimę, bo pogoda była co raz lepsza:
zrobiłem, więc jakiś większy mechaniczny pakiet startowy, zarejestrowałem na tablicach które na mnie czekały i w majówkę wyjechałem pod osłoną nocy
Przez kolejne miesiące zrobiłem niespełna 5000mil, robiąc sukcesywnie to co wychodziło w praniu, po czym wstawiłem auto do garażu jakoś w listopadzie i zacząłem pracę nad kosmetyką oraz rozebraniem tego wszystkiego do malowania. Na wiosnę tego roku wyjechałem już po metamorfozie i choć dręczyło mnie parę detali to najgorsze było za mną
autkiem poza codzienną jazdą pojawiłem się na kilku fajnych imprezach:
tak to się w miarę aktualnie prezentuje w środku:
poza 3-ema elementami siedziska i boczkiem fotela kierowcy, całe wnętrze udało się zachować w oryginale, do pełni szczęścia brakuje tylko niepopękanej deski rozdzielczej, małych poprawek w podsufitce no i oryginalnego radia.
Broniłem się rękami i nogami przed wyciąganiem silnika do malowania, i pomimo, że tak wyglądało to w dniu zakupu:
udało się zaprowadzić porządek, dzięki czemu odpuściłem sobie malowanie kielichów i ogólnie całej komory ![]()
co do niezgodności z VIN-em to, poza TRX-ami leżącymi na strychu i szybie czołowej, która się poddała, pozwoliłem sobie zapożyczyć wiatraczek ze starszego rocznika, bo potrafię wiele przeboleć, ale nie ten ponury czarny wiatrak ![]()
Z tym autem powoli zbliżam się do stanu jaki chciałem osiągnąć i żeby było przy czym robić to zaczynam się już rozglądać za drugą szóstką, tym razem będzie to na pewno CS, zobaczymy co uda się trafić ![]()