ktos z was restaurowal blache u mcars? stala tam taka ciemnoszara szocha… dosc tanio marcin mowi ze kosztowala robota, co w niej konkretnie bylo robione?
dzieki
ten lakier wlasnie ma to do siebie ze ciezko porownac, na innych fotkach cudze wydaja mi sie ciemniejszew.. jedna fotka tam jest za ciepla, ale reszta w sumie normalnie wyglada
Robiona u Marcina była moja 6, wyszło ok. Nie obraźcie się, ale napisze więcej jutro jak będe miał chwilkę.
Ps. Stoi cały czas u Marcina, więc można sobie obejrzeć.
wlasnie ogladalem pobieznie, wyglada tak, ze nie widac zeby cos musialo byc robione… za tydzien moja leci na mechanike do marcina, a za pare tygodni mysle zeby do nich wstawic na lax, cena ktora marcin powiedzial za zrobienie twojej + to co zoabczylem wywarlo na mnie duzy pozytyw.. ale lepszy obraz da mi jak powiesz co musialo byc robione… tak wiec czekam na info jutro
Więc tak robiłem podłogę. Jej stan był fatalny. Jak chciałem podnieść samochód podnośnikiem ramieniowym to praktycznie wpadł on do środka samochodu:) Chłopaki wyspawali więc całą podłogę. Zostało to zrobione bardzo schludnie, nie można się przyczepić. Przy okazji zajęli się też progami, które były pognite. Następnie przeszli do komory silnika. Tam czekało ich nie lada wyzwanie. I tak, w pierwszej kolejności zajęli się fartuchami, których na dobrą sprawę praktycznie nie było. Uważam, że odtworzyli je całkiem zgrabnie. Następnie nadkola, aż w końcu całe błotniki przednie. Tu był mały zgryz, ponieważ błotniki które były na samochodzie do niczego się nie nadawały, natomiast te które miałem były od „6”, którą ktoś naprawiał domowymi metodami – czytaj tona szpachli. Chłopaki coś pokombinowali i sklecili z czterech dwa. Wyszło całkiem przyzwoicie, choć mam świadomość, że jest to zrobione na max dwa sezony. Jeżeli chodzi o wylanie lakieru to jest w miarę ok, trudno to jednak ocenić na błotnikach, które praktycznie do niczego się nie nadawały. Jeżeli chodzi o dalsze prace, to panowie zajęli się jeszcze pasem tylnim, zrobili mi tam dwie bardzo ładne zaprawki, jedna z nich była dość kłopotliwa, gdyż elementem przegniłym na wylot była blacha wokół lampy. Ale wyszło naprawdę dobrze. Na sam koniec poszedł mój tylni zderzak. Ponieważ pierdoła, która jeździła moim samochodem poprzednio zaliczyła dzwona w jakiś murek, to zderzak był wgięty na środku i podbity do góry. Panowie starali się to naprostować, ale efekt nie jest powalający. Praktycznie i tak muszę wymienić środkową część zderzaka.
Ogólnie jeśli chodzi o naprawę to jestem bardzo zadowolony. Z początku miała być tylko podłoga, ale od słowa do słowa… Ciekawostki: nie widziałem mojego samochodu jak był naprawiany. Prawda jest taka, że to są znajomi Marcina, którzy mają zakład pod Warszawą. Odstawiłem samochód na Ostroroga, a chłopaki przywieźli mi zrobionego do domu. Oczywiście mogłem pojechać i obejrzeć samochód w trakcie prac, ale nie bardzo miałem na to czas. Cena całości naprawy zamknęła się w 2500 zł, łącznie z lakierem. Czy to drogo oceńcie sami. Pozdrawiam. W razie pytań jestem do dyspozycji.