Nie no Radek przesadzasz!! za chwile to ja bede na Ciebie głosowal zebys byl prezydentem w tym kraju !! zrobil bys porzadek w rzadzie i na auta rzadowe postawil bys 6 , no i wtedy rozumie ze wszyscy byli bysmy w rzadzie zn ja moge byc kierowca byle bym mial nowe 6
na powaznie to ja troche sie boje lakierowania ze wzgledu na to mozliwe fabrienie, a moja skóre nawet udalo mi sie odmłodzic takim jednym preparatem co kupilem na allegro , slicznie sie natłuscila i jest mieciutka a zmarszczki któe mi sie strasznie podobaja sa nadal tyle ze malo widoczne -Macias widzial kiedys na oczy jak to wyszlo- winny !
Ja to mysle zebys Radziu otworzyl serwis e24 , ksiazke pisac juz mozesz ,a odmładzac to Ty pieknie umiesz
PS : jak zrobilem byki to prosze poprawic bo zle pisze bo zle widze a zle widze bo za duzo pisze , a zle pisze bo za duzo jezdze , a za duzo jezdze bo malo pieniedzy mam i tak w kóło ;P-- ale mam dobry humorek dzis …
Otóż farbowanie spodni jeśli siedzisz na tej skórze - Niemożliwe chyba ze zalałeś się rozpuszczalnikiem i intensywnie w kałuży tegoż kręcisz się na siedzeniu. Farby są rozpuszczalnikowe do tego klar również rozpuszczalnikowy. Powierzchnia jest bardzo wytrzymała już po odparowaniu rozpuszczalnika można spokojnie trzeć skórę i ani śladu. Ja po każdej warstwie mocno wycierałem mikrofibrą żeby usunąć ewentualne drobinki które dostały się na siedzenie. Nie zostawało nic oprócz potencjalnego brudu na mikrofibrze. Farbowanie ubrania od tak pomalowanej skóry nie możliwe, w końcu jak się o auto opierasz to też nie pofarbujesz się
Wytrzymałość - przeoczyłem pewien aspekt, dopiero teraz, malując recaro wpadłem na to że tak naprawdę RATUJE siedzenie przed przetarciem. Kilka miejsc było takich że za chwile, dosłownie za 10tys km by się przetarły aż do powstania dziury. A wtedy to już byłoby bardziej skomplikowane. Dodając to do niefarbowania to bardzo mi się podoba. Dodatkowo wiele rys pęknięć znika, rozpręża się i po prostu nie ma po nich śladu. Te rysy przeszły by na pewno w pęknięcia z czasem, teraz są zabezpieczone mocną warstwą lakieru. Lakier jest elastyczny a skóra ściąga się ładnie chyba że poduszki już są wysiedziane. Podsumowując teraz, zostawiając tak jak jest skórę czułbym się tak jak bym jeździł z rdzą na aucie wiedząc że jak tak zostanie to za niedługo będzie potrzeba wymiana blach. Po zrobieniu czuje jak bym usunął całą rudą, zabezpieczył antykorozyjnie i pomalował lakierem który wygląda jak fabryczny ale są wątpliwości co do jego długowieczności. Mam pewność ze nic złego się fotelom nie stanie.
Naprawa - miałem na jednym fotelu wypalenie od papierosa 3x3mm dziurka. Dzięki zestawowi chyba za 15 funtów z którego najważniejsze były szpachelka do skór i klej udało mi się to zlikwidować. Szpachelki jest chyba 5gr co moim zdaniem wystarczy na kilkadziesiąt kompletów siedzeń. Wyciąłem krążek taki żeby pasował ze skórki, wkleiłem a później delikatnie zaszpachlowałem i wygląda super. Dziurka była w takim miejscu nienapięciowym wiec nie wklejałem wzmocnienia i wydaje mi się ze wystarczy. Szpachelka przydała się również podczas malowania. Po pierwszej warstwie koloru, znalazłem na siedzeniu kilka drobnych rozcięć, takich nacięć powierzchni skóry. Na jednolitym kolorze doskonale widoczne. Wielkość może 1mm bez penetracji skóry wewnątrz. Odrobina kleju na ostrzu. Dosłownie wielkości główki szpilki i odrobinkę szpachelki. Trzeba uważać ze szpachelką i stosować bardzo oszczędnie bo rozmazanie jej po skórze zdrowej powoduje zmniejszenie faktury skóry. Ja robiłem skalpelem i minimalną ilością. Te przecięcia, pewnie by się kiedyś może ujawniły. Teraz po pomalowaniu nie jestem w stanie odnaleźć miejsc gdzie były.
Podsumowując dla mnie SAME plusy. Na pewno fotele nie będą wyglądać gorzej nawet po ponownym przetarciu a wyglądają prawie jak nówki. Do tego wiem ze mi się nie podrą podczas używania. Jestem pod olbrzymim wrażeniem.
Poniżej fotki fotela przed (w samochodzie) i po renowacji, przy pierwszym przeszyciu od tyłu na siedzisku była dziurka, nie widać jej teraz ale była doskonale widoczna i brzydząca. Za to na oparciu od dołu widac plamkę, to ja wybrudziłem, oczywiście przed instalacją wyczyściłem
[ Dodano: 10-06-2007, 17:02 ]
Tu jeszcze proces naprawy jedynego zniszczenia na fotelu. Rozdarcie od samego dołu i to było rozdarcie na szwie. Zamierzam oczywiście udać się z tym do fachowca ale pomyślałem że test zestawu naprawczego to dobry pomysł. Nie chciałem sklejać rozdarcia bo i tak to bez sensu, natomiast chciałem żeby wyglądało to rozsądnie i estetycznie w miarę. Plastikowe rurki były w słabym stanie (są wciąż). Wyciąłem z innego siedzenia kawałeczek i przykleiłem do gołej rurki żeby to jakoś wyglądało. Efekt widać całkiem zadowalający. Mogło być lepiej ale i tak jestem zadowolony. Dodatkowo strasznie poorany był ten boczek wiec poszło w ruch odrobinę szpachelki na większe ryski ale bez zbytku. Efekt jest naprawdę ok. Powierzchnia ma ryski ale nie są brzydkie, ot takie od używania.
W kolejności reperacji, pod skórę podłożyłem tkaninę i przykleiłem ją od środka. Wyciąłem kawałek skórki z innego fotela (tyłu) i dociąłem do odpowiedniego kształtu. Posmarowałem klejem i wkleiłem. Klej wydaje się bardzo mocny, ale tam gdzie sa spore napięcia myślę ze nie da rady. Później papierek ścierny delikatnie żeby wyrównać, szpachelka, warstwa koloru, znów papierek, szpachelka papierek, i kolejna warstwa koloru. Drobne poprawki i ostatnia warstwa. Nie ma jeszcze wykończenia ale jest już dość mocne i właściwie wygląda jak by skóra była trochę zmęczona ale w jednym kawałku.