Dla mnie bomba. Szczere gratulacje i szczere wyrazy … zazdrości . Ja nie miałbym chyba samozaparcia, żeby się zamachnąć na taki sprzęt. Trzeba trafu, że niedawno widziałem takie auto:
To chyba dokładnie to, co widuje eM.
Nie zamieszczałbyś serwisu fotograficznego z odbudowy? Byłoby extra. Jeszcze raz gratulacje.
Juz sie odzywam, wydech potrzebny mi jest w komplecie w sumie na dzis. Stary wysypal sie bez reszty, a przed rozpoczeciem glebszych prac chiclabym pare razy sie przejechac, zobaczyc cow trawie piszczy. Slyszalem, ze elementy wydechu i blacharki latwiej dostac w dobrej cenie do E3 niz do E24, ale konkretow jeszcze zadnych nie wyszukalem.
Szkoda, ze nie kupiles tej E3 jak taka zdrowa, dla mnie B25 nie mialbym zadnego znaczenia.
Boje sie, ze przeceniacie, ale bede rozwijal ten temat i wklejal zdjecia.
Tamta byla zdrowa ale byla bez klaru na wszystkich poziomych plaszczyznach. Najwiekszym jednak problemem byl/jest brak miejsca. Na ta chwile jest tylni tlumik z fajka, nowy tzw New Old Stock (NOS) nie wiem jakiej firmy, za £40 czyli jakies 180 zlociszy przy dosc niskim ostatnio kursie £. Do konca tygodnia bede wiedzial wiecej. 1975 to rok produkcji czy rejestracji? Pytam bo ten model produkowano do lutego 75.
Dokladna produkcja 03/1974 rejestracja zreszta tez 1974, potrzebuje caly wydech, od spodni do konca. Sam jeszcze nawet nie zerknalem na ebay.de i takie tam.
Myślę że bardzo długo, ja odpaliłem fiata po 10 latach postoju i nic przy silniku nie robiłem. … I powiem że był niezawodnym samochodem. (125p odpalony w około 2002 stał od 1992 a był z roku 1972)
Na obecna chwile szansa , ze silnik bedzie pracowal jeszcze bardzo dlugo jest juz spora, choc cala operacja byla bardzo ryzykowna. Gwarancji generalnie nie dajemy
Na stan 23.03.2010 M30tka zapala z wlasnego rozrusznika bez dodawania gazu, chodzi na “wolnych” obrotach (okolo 1300/min) sama, bez zadnego podtrzymywania pedalem gazu itd… reaguje bardzo spontanicznie na pedal gazu, wkreca sie agresywnie na obroty bez najmniejszego dlawienia i z pomoca wszytskich 6 cylindrow, ma za soba probe o dlugosci 2km silnik nie tylko pozwala sie E3ce przemieszczac ale zdrowo cisnie w oparcie juz niskich obrotow i to bez zadnej walki. Polaczenie calkowicie zdezelowanego ukladu wydechowego i dwoch gaznikow Zenith dostarcza niesamowitych wrazen sluchowych, krzyczy jak by chciala juz jutro pojechac na YP a nie byla babcia w trakcie reanimacji.
Naprawde ciezko jest uwierzyc, ze jeszcze 3 dni temu stala pod garazem z calkowicie zablokowanym silnikiem, a holowana do przodu i tylu na 4tym biegu slizgala sie na tylnych oponach po asfalcie jak na sankach.
Nie odrazu bylo tak kolorowo, wiec po kolei:
W 8smy dzien po rozpoczeciu zalewania cylindrow przeroznymi specyfikami, silnik drgnal. Z pomoca stanelo 5 chlopa szarpiacych samochodem w przod i w tyl na 4tym i zarazem ostatnim biegu.
Z wykreconymi swiecami zaczalem obracac silnikiem z pomoca rozrusznika, po kilku okolo 1 minutowych prubach dalo sie zauwazyc dzialajacy natrysk na krzywki walka rozrzadu.
Z silnika zostalo spuszczone wszystko co w nim bylo, ciezko nazwac to olejem, ale mieszanka ta, napewno dobrze go przeplukala.
W silniku zostal zmieniony olej na swierzo przywieziony z Reala TIP 15W-40 w cenie 10 eur za 5 litrow.
Przeplukalem bak stara benzyna i zalalem 30 litrow swierzutkiej Pb99.
Po okolo 2 minutach krecenia rozrusznikiem (nadal bez swiec , aby krecil sie szybciej) zgasla kontrolka oleju - to byl bardzo optymistyczny moment. Krecilem go tak jeszcze wielokrotnie, aby sie w spokoju rozruszal a olej wyczyscil kanaly.
Kable zaplonowe rozpadly sie w rekach, tu z pomoca przyszlo niezawodne 628CSi
Po prowizorycznej naprawie styku przerywacza w aparcie zaplonowym na swiecach pojawila sie solidna iskra, poza tym stykiem oraz kablami, reszta ukladu zaplonowego wyglada na “niedawno” zmieniane i dobrze rokuje na przyszlosc.
Po skreceniu wszystkiego przyszla kolej na pierwsza probe startu, krotkie psikniecie plynu do czyszczenia hamulcow w gazniki (ponoc zapala sie lepiej niz samostart) , kilka godzin krecenia z przerwami i… nic. Moze ze trzy razy krotko szarpnela i na tym koniec.
Z pomoca przyjechal kilka dni temu zapoznany spec od gaznikow, emerytowany kierowca wyscigowy jak sie okazalo nadal pelen zapalu - ale o tym za chwile.
Posiedzial przy gaznikach okolo godziny, tam podmuchal, tu possal, tu popsikal, jeszcze raz rozebral i zlozyl aparat zaplonowy - kolejna pruba.
Silnik odrazu zaskoczyl, na gazie wcisnietym do dechy walczyl ze soba na poziomie niespelna 1000 obr/min, szarpiac niemilosiernie, gazniki strzelaly zywym ogniem do gory, w koncu jeden sie calkiem zapalil, zgasilismy silnik. Kolejne proby odpalenia nie powiodly sie, z pewnoscia to zawory o ktorych wspomnial Adam
Z pomoca przyszla niezawodna Wisienka , hol zapiety i w droge, sprawa byla o tyle trudna, ze w E3 uszkodzony jest wysprzeglinik, trzeba bylo odrazu ruszac z dwojki. Po kilkuset metrach w lusterku zobaczylem kleby dymu, spec od gaznikow machna reka przez okno zebym jechal dalej. E3 szarpalo, pyrczalo, z tylu sciana bialego dymu. Nagle uslyszalem glosny dzwiek przegazowywanego M30.
Silnik pracowal nierowno, kopcil, trzeba bylo mocno trzymac pedal gazu aby nie zgasl, ale pracowal, moje podniecenie siegalo zenitu a moze zenithow , podniecenie gaznikowca chyba rowniez, po 15 minutowej przerwie na ostygniecie kolega zaproponowal abym pociagnal go jeszcze raz, trzeci kolega mial odpiac w trakcie gdy E3 juz zapali linke (bez sprzegla nie bylo w sumie innej mozliwosci aby E3 przemiescila sie gdzies o wlasnych silach. Tak tez zrobilismy.
Ku mojej trwodze, zaraz po rozpieciu linki tenze przekolezenski emerytowany wyscigowiec depna w gaz i krecac silnik jak na moj sluch pod samo czerwone pole zrobil w ten sposob dwa kolka kreta kilkusetmetrowa trasa objazdowa kolo Garage. Po pierwszych kilku wkreceniach silnik zlapal moc a po kilku kolejnych przestal mocno kopcic, nie wspomne, ze klient wchodzil w zakrety szbciej niz czlowiek rozsadny jechalby tymi uliczkami pelnymi skrzyzowan nowym sprawnym samochodem. E3 nie tylko ladnie przyspieszalo, ale ku mojemu zdziwieniu rowniez hamowalo, w zakretach tez nie robilo wrazenia, jakby kola “zyly wlasnym zyciem”.
Po przyjezdzie pod Garage dowiedzialem sie, ze taki silnik musi odrazu dostac porzadnie w pale, przynjamniej jak sie ma rozleciec to rozleci sie odrazu, a ten juz napewno bedzie OK. Kazalem mu wysiasc z samochodu i wiecej go juz tam nie wpuscilem. Dosc na tym, ze od tej przejazdzki silnik chodzi… tak jak napisalem na gorze tego dlugiego postu :piwko:
Przy okazji wiem cos wiecej, uklad chlodzenia jest calkowicie pozbawiony szczelnych miejsc, z obudowy filtra leci olej, pompa wodna przy kolejnej probie chyba wyleci z silnika taki ma luz… cdn.
Pan B. nie jest jeszcze emerytowany, on sie dopiero rozwija … i nie lubi gaznikow.
Ten koles to 50-60 letni Niemiec z Saarland ktorego poznalem przypadkiem, namawia mnie na montaz gaznikow do wyscigowki E28, mowi, ze ma pare ciekawych zestwow
Sprzeglo juz chodzi, pol przewodow wodnych wymieniona, na szczescie pasuja z nowszych rekinow, teraz leci juz tylko z rozlatujacej sie pompy wody, jesli dolewa sie co 10 minut to mozna juz smialo jezdzic .