Wyjechałem dziś z garażu…
samochód stał odpalony, gdy się nagrzał do temperatury odpowiedniej , do polowy wskażnika , ruszyłem, od razu pękł kruciec od chłodnicy, pękł tak szcześliwie ,że kawałek się ostało więc założyłem wąż i ok, nalałem płynu, odpowietrzyłem ale coś mnie tknęło i sprawdziłem olej… i co? mleko…na dole bagnetu opadły mi ręce, przejechałem sie , nie robi sie kompletne mleko ale raz zapaliła sie kontrolka ciśnienia, od pażdziernika raz tylko wyjechałem , czasem tylko odpalałem silnik, nie grzeje sie wcale , nie kopci. Ma ktoś pomysł co jest grane?
Siemka
Jest już taki temat o ile się nie mylę. Zerknij tu:
Pzdr
Robert :v;
Szukałem na forum ale z tego wszystkiego chyba nie dopatrzyłem sie tego tematu,
dzięki Adam za uświadomienie ![]()
Dzięki Adam :pa: ??? No dzięki ![]()
Nie chce zapeszac ale…, od wczoraj smigam 6 i nic…ani woda nie ubywa ani nie ma szlamu w oleju…
, chyba olej mineralny od mrozu robił sie jak majonez, jak wytrzezwieje to jestem w poznaniu, pozdro i zdrowie ![]()
To czekamy na Ciebie
i pysznie jakby nic nie było :piwko:
ale dopiero niedziela nad ranem nie dam rady inaczej,