Podziękowania

Wczoraj mój temat nie wszedł , więc spróbuję dzisiaj :confused: .
Chcę podziękować kolegom z Warszawy za pracę (w trudach i znoju - szczególnie , że przy niedzieli )włożoną w regulację serca mojej gabloty i nie tylko tego . Czyli Adamowi , Kubie , super Szpeniowi - tacie Adama :smiling_imp: oraz rodzinie Adama za miłą atmosferę .
P.S.
Jak wracałem w okolicach Wielunia zacząłem natrafiać na grupki faszystiowskich tir-ów i zauważyłem , że lalunia pięknie wkręca się na obroty w zakresie 4-6,5 tyś. Więc mogłem łykać gogusi po trzech , czterech na raz . Przy muzyce z mojego wydechu , przy tych obrotach moja Ania zaczęła się przebudzać i zaczęło się mamrotanie , że niby za szybko czy coś :question: . W końcu powiedziała mi żebym przestał się już podniecać i zwolnił , o jesteśmy pod domem :cry:

Miły akcent - to się kwali.
:exclamation:

:flushed: Powiedziłbym, że oby częściej, ale bez reperacji rekina :sunglasses:

Drobiazg :bulb: Pomoc człowiekowi takiemu jak Majster to sama przyjemność :bulb:

to mam nadzieję, że jak następnym razem będziesz jechał przede mną, to nie będę musiał ostrożnie operować gazem… :sunglasses:

A , to pewnie chodzi ci o ten pęknięty wydech kiedy wracaliśmy ze zlotu :grinning: :

  • raz , że nie miałeś powera
  • dwa - nie chciałeś chałasem straszyć okolicznego ptactwa żeby nie zakłucić równowagi w przyrodzie :question: :grinning: :grinning:

sprostowanie:
chodzi o to wyprzedzanie pod górkę :sunglasses: w drodze do obozowiska :smiling_imp:

No przecież wiem , ąle chciałem trochę pożartować :slightly_smiling_face: .
A ty , widzę wszystko bierzesz na serio .