Wczoraj mój temat nie wszedł , więc spróbuję dzisiaj
.
Chcę podziękować kolegom z Warszawy za pracę (w trudach i znoju - szczególnie , że przy niedzieli )włożoną w regulację serca mojej gabloty i nie tylko tego . Czyli Adamowi , Kubie , super Szpeniowi - tacie Adama
oraz rodzinie Adama za miłą atmosferę .
P.S.
Jak wracałem w okolicach Wielunia zacząłem natrafiać na grupki faszystiowskich tir-ów i zauważyłem , że lalunia pięknie wkręca się na obroty w zakresie 4-6,5 tyś. Więc mogłem łykać gogusi po trzech , czterech na raz . Przy muzyce z mojego wydechu , przy tych obrotach moja Ania zaczęła się przebudzać i zaczęło się mamrotanie , że niby za szybko czy coś
. W końcu powiedziała mi żebym przestał się już podniecać i zwolnił , o jesteśmy pod domem ![]()
Miły akcent - to się kwali.
![]()
Powiedziłbym, że oby częściej, ale bez reperacji rekina ![]()
Drobiazg
Pomoc człowiekowi takiemu jak Majster to sama przyjemność ![]()
to mam nadzieję, że jak następnym razem będziesz jechał przede mną, to nie będę musiał ostrożnie operować gazem… ![]()
A , to pewnie chodzi ci o ten pęknięty wydech kiedy wracaliśmy ze zlotu
:
- raz , że nie miałeś powera
- dwa - nie chciałeś chałasem straszyć okolicznego ptactwa żeby nie zakłucić równowagi w przyrodzie

sprostowanie:
chodzi o to wyprzedzanie pod górkę
w drodze do obozowiska ![]()
No przecież wiem , ąle chciałem trochę pożartować
.
A ty , widzę wszystko bierzesz na serio .