Wiadomym jest , ze przednie hamulce musza hamowac bardziej niz tylne, ale w tym celu przednie sa po prostu zawsze wieksze i mocniejsze. U siebie zaczalem ostatnio zauwazac jednak przepasc miedzy hamulcami przednimi a tylnymi wieksza niz wydawalo by sie to byc logiczne, na badaniu technicznym hamulce wyszly idealnie ale tam cisnie sie pedal mocno w podloge w trakcie jazdy natomiast mam wrazenie ze przy pewnym nacisku hamulca przednie pracuja juz na skraju poslizgu a w tym momencie tylne jeszcze wcale Przednia felga jest zawsze zasypana pylem hamulcowym a z tylu… czusciutko jakby byl beben.
Zdjalem przednie zaciski z tarcz zostawiajac tylne i pedal mozna wcisnac lekutenko w dno a cylinderki delikatnie i rownomiernie wyjezdzaja, jak zrobilem na odwrot tzn. przednie zaciski zalozylem a sciagnalem tylne to zeby wypchnac cylinderki trzeba przylozyc nieporownywalnie wieksza sile na pedal, wychodza w prawdzie rownomiernie i troszke wracaja…
ale czy opor ktory stawiaja nie powinien byc podobny do przednich, w koncu i tak sa o wile mniejsze i beda hamowac slabiej, pytanie moze glupawe ale moze ktos ma jakies przejscia w tej sprawie
… zastanawiam sie miedzy innymi czy nie mam w jakis sposob przytkanych przewodow hamulcowych.
Podobny problem rozwazalem ostatnio z mechanikiem. Moze byc tak, ze cisnienie w przewodach na tyl (ze wzgledu na swoja dlugosc) oddaje czesc energii w same przewody, ktore wraz z wiekiem traca swoje oryginalne wlasciwosci… Oczywiscie to tylko dedukcyjna podworkowa teoria
Mialem podobny dylemat gdy przy predkosci 140 zahamowalem dosc stanowczo ale zdecydowanie nie awaryjnie. Mimo ze odrazu odpuscilem to i tak zrobilo sie duzo dymu - u mnie niestety nie ma ABSu. Pomyslalem ze jest to wina braku tylnych hamulcow! Moje proby polegaly na tym ze przy podniesionym tyle, obrotach ok 2tys. probowalem hamowac. Efekt byl taki ze hamulcem reczny dalo sie “zgasic” silnik, a noznym nie Nastepnego dnia akurat mialem przeglad, wjechalem na rolki i pan powiedzial ze wszystkie hamulce mam bardzo dobre…
Przegladajac budowe ukladu hamulcowego mozna dopatrzyc sie elementu “BRAKE PRESSURE REGULATOR” http://www.realoem.com/bmw/showparts.do?model=5371&mospid=47199&btnr=34_0105&hg=34&fg=15. Mysle ze to on moze nas troche mylic. Szczerze mowiac nie rozumiem do konca idei jego dzialania - nie jest on zwiazany z jakims ukladem zewnetrznym (spotakalem sie z czyms takim w jakims samochodzie ze regulacja byla zwiazana z obciazeniem tylu samochodu - taki uklad dzwigniowy) Moze ktos wie na jakiej zasadzie raguluje on ciscnienie w ukladzie hamulcowym??
Taki regulator najczesciej mozna spotkac w przednionapedowych wypierdkach typu peugeot 306, ale to tylko przyklad bo jest w prawie kazdym, ze wzgledu na fatalny rozklad masy miedzy przednia a tylna osia samochod przy ostrym hamowaniu ma tendencje do nurkowania, tyl bardzo mocno unosi sie do gory. Przy odpowiedniej konstrukcji zawieszenia (podczas hamowania tylnej osi wzgledem przedniej - tyl przysiada) taki regulator zwieksza sile hamowania tylu gdy ten sie podnosi i w ten sposob usadza go spowrotem optymalizujac sile hamowania tylnych hamulcow.
Mysle , ze o taki regulator pytales bo pisze z nazwy, ETK nie chce mi sie wlaczyc. Nigdy czegos takie nie widzialem natomiast w BMW, przynajmniej u mnie z cala pewnoscia tego nie mam, stary model ma inny system i tam sie w ogole nie znam.
A coi do przewodow to zmieniam i tyle, moze niekoniecznie na jakies kosmiczne, jesli te byly dobre przez 20 lat to jak kupie nowki raz na 10 lat to moze bedzie OK ciekawe ile kosztuja…
Bylem na tej stronce i widze ze pisze o rurkach hamulcowych, zastepujacych te oryginalne gumowe przy samym zacisku, nic nie wspominaja , ze produkoja tez przewody pod auto…
Zamowilem komplet przewodow hamulcowych, za namowa kilku osob, MIEDZIANYCH, oraz 4 wezyki do zaciskow. Troche jeszcze ze soba walcze ale chyba jednak ze wzgledu na koszty i oryginalnosc zostane przy seryjnych hamulcach, z tym ze zrobie je na tip top, a na tarcze i klocki nie bede bardzo oszczedzal.