Przerywacz?

W ostatni weekend moja szóstka właściwie bezproblemowo zrobiła 1000km do Zakopca, po Zakopcu i z powrotem. Co ciekawe lepiej jechała na PB95 (którą wlałem ze sknerstwa - strasznie ich tam walą, tych goroli, na benzynie - PB98 kosztuje 4,93-4,95!!), niż na lanej regularnie w Wuwua na Neste PB98. Ale to tylko na marginesie dygresja.

Jedyny problem, jaki się pojawiał, to kierunkowskazy. A pojawił się, miałem wrażenie, po raz pierwszy, jak się bardzo mocno nagrzał na słońcu. Po włączeniu albo od razu albo po 2-3 cyknięciach się zawieszał (niezależnie od strony lewo/prawo) - zawieszał świecąc na stałe aż do wyłączenia. Ale co ciekawe, to jednak bystre i pojętne zwierzę :grin: , bo jak mu manualnie dawałem kilka cyknięć i dopiero włączałem na stałe (zamiast od razu włączyć), to jakby się uczył i po włączeniu chodził bez zarzutu (tylko ten najbliższy raz rzecz jasna - “zapamietać, zdać, zapomnieć” :lup: )

Myślicie, że słusznie podejrzewam, że to wina zmęczonego życiem przerywacza?

Bardzo możliwe, wymień, bedziesz wiedział:)
Mam całą manetkę razem z przerywaczem…

W Poznaniu to samo…

Wymiana przerywacza to nie lada problem, jak wszyscy zapewne wiedzą, więc 3 miesiące z trudem na to wystarczyły :flushed:

Był to rzeczywiście problem przerywacza.

Nowy no name (4 Max) w intercars 15 peelenów (Hella ok. 130 zdaje się)

mnie systematycznie giną kierunki od jakiś dwóch miesięcy :grinning:

Miałem problem z kierunkami gubiłem na wybojach, znajdywałem uderzając w kolumnę kierowniczą. Powód był bardzo prozaiczny – popękały luty pomiędzy konektorami a płytą przerywacza, więc wystarczyło przelutować.

ja robię tak samo :grin:

To może to samo co u mnie? To wygrzeb przerywacz i go przelutuj, 30 minut roboty a 2 kilo mniej żenady…

Jakby przeliczać po mojemu to Macias conajmniej półtora roku powinien tłuc w kolumnę kierownicy na skrzyżowaniach - roboty miałem na 5 minut a zabierałem się za nią 3 miesiące :grin: