W ostatni weekend moja szóstka właściwie bezproblemowo zrobiła 1000km do Zakopca, po Zakopcu i z powrotem. Co ciekawe lepiej jechała na PB95 (którą wlałem ze sknerstwa - strasznie ich tam walą, tych goroli, na benzynie - PB98 kosztuje 4,93-4,95!!), niż na lanej regularnie w Wuwua na Neste PB98. Ale to tylko na marginesie dygresja.
Jedyny problem, jaki się pojawiał, to kierunkowskazy. A pojawił się, miałem wrażenie, po raz pierwszy, jak się bardzo mocno nagrzał na słońcu. Po włączeniu albo od razu albo po 2-3 cyknięciach się zawieszał (niezależnie od strony lewo/prawo) - zawieszał świecąc na stałe aż do wyłączenia. Ale co ciekawe, to jednak bystre i pojętne zwierzę
, bo jak mu manualnie dawałem kilka cyknięć i dopiero włączałem na stałe (zamiast od razu włączyć), to jakby się uczył i po włączeniu chodził bez zarzutu (tylko ten najbliższy raz rzecz jasna - “zapamietać, zdać, zapomnieć” :lup: )
Myślicie, że słusznie podejrzewam, że to wina zmęczonego życiem przerywacza?