Cześć.
W zeszłym tygodniu pękł mi górny przewód od chłodnic.Szybko go zakleiłem i zamówiłem sobie nowe węże w aso.
Wczoraj przy wymianie płynów i zakładaniu przewodów poleciał mi króciec od chłodnicy (Nawet jakoś specjalnie się nie siłowałem z opaską)
Z chłodnicy na szczęście wystaje go jeszcze tyle że łapie mi przewód, mimo wszystko chciałbym jakoś to naprawić.
Wiem że najlepiej byłoby kupić nową chłodnicę ale sobie tak myślę że z waszą pomocą i waszymi radami może jakoś udałoby mi się przyoszczędzić “parę” złotych i ogarnąć ten temat.
Plastikarz powiedział mi że to zrobi, ale to bym musiał mu ją wyciągnąć a przyznam się że boję się żebym jeszcze czegoś po drodze nie upieprzył.
Zastanawiam się czy samemu nie wsadzić do środka jakiejś rurki i na nią doklejać odłamany element a potem złapać na dwie opaski.
Ewentualnie z aluminium dotoczyć cały odłamany element ale z redukcją która wchodziłaby do nie odłamanej części króćca wystającego z chłodnicy.
No i czym to kleić? Żywicy mam sporo ale nie wiem czy nie lepiej byłoby epoksydem to złapać.
Ten plastik po 30 latach jest już taki że żadne klejenie mu nie pomoże więc najlepiej kup nową chłodnice i nie zastanawiaj się czy ci płyn nie wycieknie w najmniej oczekiwanym momencie :v;
Tu nie do końca się mogę zgodzić. Pytanie, z czego dokładnie to jest zrobione. Ostatnio kleiłem 30-letnią dokładkę zderzaka (inne auto), która jest zrobiona z poliuretanu (b. popularne w autach z lat 80.). Użyłem za czyjąś radą kleju poniżej. Masakra jak to trzyma! Niesamowicie gęsty i jednocześnie lekko elastyczny. B. szybko schnie i trochę nerwów jest, ale daje rade
Pod linkiem pokazuje, że niedostępny, ale zadzwoń tam i zazwyczaj jest. Pogadaj też z kolesiem - wie wszystko o klejach!
A pomysł z rurką w środku swoją drogą nie brzmi źle…
Dziękuję za namiary do tego kolesia.
Powiedział jaki mam sobie klej kupić.
Narazie robie po swojemu, zobaczymy jaką rzeźbę ulepię.
Ps.Niebywałym plusem tego że się ten króciec ułamał jest to że spuściłem syf z całego układu, kupiłem jeszcze preparat do czyszczenia i po 6 ok 10litrowych wiadrach wody wlanych do zbiorniczka włożyłem tam węża ogrodowego bo już nie miałem siły latać.
Teraz jeżdżę na wodzie destylowanej i w końcu termometr dochodzi maksymalnie do połowy skali(no może ciut za ale to jak zapierdzielam ostro i potem muszę przez dłuższą chwilę postać)
Jest zajebiście.
Masz rację ze najlepiej byłoby dać nową,ale wydaje mi się że sam jej nie wymienię, wezmę tylko rozkopie jeszcze coś poukręcam a potem to tylko laweta i do warsztatu. ( W sumie w trasie jak się rozkraczy to tez trzeba będzie brać lawetę)
W samurajce miałem podobna sytuacje i naprawa pomogła tylko na chwilę, kupowałem nowa chłodnice, mimo wszystko chciałbym to jakoś sam spróbować naprawić.
Jeszcze pytanie który to króciec - na wlocie czy wylocie? Epoksydy nie wytrzymują więcej niż 80°C, więc jeśli to wlot to żeby nie wiem co powiedzieli spece od klejów to raczej bym epoksydów nie stosował. Znam tylko 2 preparaty, które mogłyby się nadawać:
Siloxirane - żywica siloksanowa (inna chemia niż epoksydy) - odporność do 120° ale obawiam się, że niedostępna w Europie - sprowadzałem ją 15 lat temu ze Stanów do zabezpieczeń instalacji w fabrykach H2SO4
również lata temu w silnikach do gokartów uzupełnialiśmy powyrywane fragmenty bloków silników jakimś preparatem firmy Chester Molecular z podwarszawskich Łomianek. To była jakaś żywica z dodatkami takimi, że potem obrabiało się to frezarkami jak metal. Kosztowało fortunę ale jak się nazywało nie pamiętam.
Mam problem z napełnieniem kładu chłodniczego.
Zalewam go, odpowietrzam “1” i “2” śrubką a mimo to dalej w chłodnicy nie ma płynu.
Chłodnica nie nagrzewa się, jest letnia a co za tym idzie visko się nie włącza i temperatura idzie pod czerwone pole.
Górny przewód “3” też jest prawie pusty za to ciśnienie w nim jak i jego temperatura są b.wysokie. (Potrafiło wypchnąć wklejany króciec który złapany był dodatkowo na 2 cybantach)
W kabinie nie leci ciepłe powietrze.
Wyciągnąłem termostat, ale on działa prawidłowo a z nim czy bez niego dalej jest tak samo.
Pomyślałem też że ten króciec ma za małą średnicę, ale bez niego problem dalej pozostaje.
W zeszłym tygodniu wymieniałem stary płyn zalewałem wodą i wszystko było OK, teraz już nie.
Mi na wodzie zawsze udawało się odpowietrzyć bez problemu, po prostu zalewałem odpalałem i samo się odpowietrzało odkamieniałem i płukałem w ten sposób wielokrotnie swój układ. Miałem to samo zdziwienie co Ty jak zalałem pierwszy raz płyn chłodniczy, bo chyba przez jego gęstość było już trudniej, ja w końcu robiłem to z podniesionym przodem pojazdu, lejąc bardzo powoli i to ułatwia sprawę kilka razy odpalałem czekałem aż się zagrzeje, potem dałem mu ostygnąć i tak do skutku, tyle, że ciepłe powietrze miałem cały czas?! (wtedy dosłownie bo miałem zawór padnięty i był non stop otwarty… może u Ciebie jest na odwrót i zaciął się w pozycji zamkniętej i to utrudnia odpowietrzenie układu?)
Pomysł z króćcem był ch… (Nietrafiony)
Grubość jego ścianki wchodzącej do chłodnicy to 1,5 mm czyli sama średnica otworu od chłodnicy zmniejszyła się o 3mm mimo że to nie wiele to ciśnienie w układzie jest na tyle duże że go wyrywa gdy chce trochę szybciej się poprzemieszczać.
Wyrwało mi go już 3X.
Pierwszy raz w garażu i 2 razy na trasie.
Jakieś 1,5h temu mi go wypierdzieliło po raz trzeci.
Nie ma znaczenia czym to kleje.
Plusem jest to że umiem zalewać i odpowietrzać z zamkniętymi oczami a jeszcze kilka dni temu miałem z tym problem.