Poza komorą silnika, która piękna nie jest, to najbardziej lecą u mnie progi, które z resztą, jak stwierdził blacharz były już przez kogoś ruszane.
Czy są i za jakieś sensowne pieniądze osiągalne w Polsce reparaturki progów? Czy lepiej znaleźć godnego zaufania blacharza-rzeźbiarza, który sam dorobi - dobrze mi się wydaje, że to możliwe?
Czy może najlepiej - rozwiązanie nr 3 - nabyć jakiś inszy egzemplarz ze zdrowymi progami (czy to możliwe?), który posiadałby jeszcze pare inszych elementów, które mi się marzą? Np. to http://tiny.pl/86fq . Widział ktoś?
Ja akurat robilem progi w E23, a wybralem takie rozwiazanie, ze nabylem progi w ladnym stanie od mecenasa E23 na tym forum (wiemy wszyscy chyba o kogo chodzi) i z nich odcialem tylko ta czesc , ze tak nazwe dolna i scianke widoczna od zewnatrz (bo gora progow, czyli scianka od strony kabiny i od strony drzwi najczesciej jest w dobrym stanie). W samochodzie ciecie wykonalem w takim zalamaniu, ktore jest doslownie 2 cm ponizej krawedzi drzwi i w polowie wysokosci scianki znajdujacej sie pod podloga. W tych miejscach rowniez pospawalem.
Zeby bylo 100% jasne co pisze jutro wrzuce fotke wycietego elementu, lub raczej jego kawalka.
Moim zdaniem szkoda kasy na reperaturki pochodzace z polski (zbyt cienka blacha), chyba ze masz dojscie do naprawde dobrych reperaturek to warto o tym pomyslec.
Troszke spoznione ale zgodnie z obietnica:
Oczywiscie wszystko pozniej idzie do szlifowania i szpachlowania.
Tak staralem sie wyciac element aby byl jak najdluzszy. Problemem jest ksztalt progow od przodu auta i jest z tym troche roboty, chyba ze w starym progu ta czesc jest ladna to problema niet.
Czy to prawda, że progi z E23 są z grubsza takie same jak w E24? Z grubsza tzn., że dają się przy odrobinie dobrych chęci blacharza dopasować i wyglądają jak oryginalne? Bo zaproponowano mi takie rozwiązanie (ktoś ma poszycia od E23). A ja pojęcia nie mam czy rzeczywiście to jest dobry pomysł.