E tam, nie znasz się… Jak czegoś nie można zrobić to znaczy, że używasz za małego młotka
![]()
Ale tu chcę bez młota ![]()
wydaje mi się że takim ściągaczem nie wyciągniesz tulei.
Najlepiej stworzyć ściągacz który ją wypchnie od góry … ale tak czy siak nie obędzie się bez odkręcania innych zabawek, żeby opuscić belkę. Nie zapomnij że nową tuleję też trzeba jakoś wcisnąć w belkę … akurat jestem po wymianie tych tulei w moim tds-ie - stare i nowe, bardzo opornie szły. Ale robota została wykonana ściągaczem własnej kontrukcji kolegi … długa śruba - stare koła pasowe przetoczone do odpowiedniej średnicy i dospawane i odpowiednio wycięte podpory … szkoda, że aparata nie miałem … ale obyło się bez wypalania tulei i konserwacji - drastyczna metoda paru ludków … ![]()
Właśnie ta metoda Marek jest tak, jakby wypychaniem tulei od góry – chwycenie za górny rant jakimś sztywnym chwytakiem i ciągnięcie grubą śrubą na dół (poprzez kręcenie dolnej nakrętki dużym kluczem, 24), zapierając się dolnym elementem “B” ściągacza o belkę od dołu (tutaj rewelacyjne są fabryczne przerwy na średnicy dolnego rantu tulei, dzięki którym jest możliwe oparcie o obręcz belki na tych odcinkach)
W sumie jeden element całego ustrojstwa już mam – śrubę z podkładkami i nakrętkami. (to ta w złotawej barwie na zdjęciu – tam zresztą w kadrze jest też kawałek ściągu do sprężyn zawieszenia, gdzie śruba jest taka sama – to tak dla porównania)
Po zaprojektowaniu górnego elementu ściągacza, to musi zadziałać
musi, choćbym miał do tego czule śpiewać podczas roboty
– warunek jest taki, że elementy muszą być bardzo sztywne, żeby nic się nie wichrowało, wyginało, itd. Górny element ściągacza – czyli ten chwytający tuleję prawdopodobnie musi być wieloczęściowy, żeby najpierw jedną z nich przeprowadzić od dołu przez „wypatroszoną” tuleję, a potem na górze przeprowadzić przez to jakieś dwie mocne zawleczki – tak, żeby ominąć trzpień stabilizujący belkę (i oczywiście chwycić tylko tuleję, a nie belkę razem z rantem tulei
)
Z wpychaniem nowych tulei będzie jeszcze łatwiej. Tutaj mam nawet prowizoryczne pomysły, które powinny zadziałać. Nie mam czasu teraz tego opowiedzieć rysunkiem, ale to jest sposób z użyciem małego podnośnika hydraulicznego, podwieszonego na belce. Czyli tutaj unika się tego, czego nie lubię, a co wielu ludzi stosuje, czyli wprowadzanie tulei w belkę na ciężarze opuszczanego samochodu.
Ale być może za jednym razem zlecę wykonanie drugiego zestawu elementów – „wciągacza” tulei (też z wykorzystaniem tej samej śruby).
Poza wszystkim – wiem, że wprowadzanie tulei to nie bajka (na sucho się nie da
), ale gdzieś w ETK’u znalazłem kiedyś specjalny smar przeznaczony właśnie na okazję wymiany tulei. To pewnie najlepsza sprawa wśród tych, o których słyszałem.
A tak a’propos samego ściągacza – kiedyś znalazłem ściągacz, który jest poniekąd czymś podobnym do tego mojego zamysłu. To było nawet coś, co pełniło jednocześnie rolę ściągacza i „wciągacza” – ale nie podobały mi się w tym dwie sprawy:
- konieczność wyjmowania z nadwozia trzpienia stabilizującego
- bazowanie na tym, że stare tuleje nie są całkowicie rozwalone (a w to akurat wątpię po 20-25latach, dlatego sam kieruję się w stronę chwytaka dla wypatroszonych tulei – ale to też konieczne dla ominięcia trzpienia)
Niestety strona, która pokazywała działanie tego na przykładzie E32, nie chce już działać. W każdym razie, tam też ogólne działanie opierało się na śrubie, chwytaniu tulei, itd.
Kurcze… dużo pisaniny, a tu trza dokończyć projekt, zrealizować go i wymienić te tuleje ![]()
Najważniejsze dla mnie jest to, żeby całą operację wymiany zrobić tak, żeby wszelkie siły, punkty oparcia i miejsca chwytania nie wykraczały poza belkę/tuleje/elementy ściągacza i “wcigacza” - czyli bezdotykowo dla całego otoczenia belki. Jeżeli nie uda się tego tak zaprojektować - trudno… ściągam belkę
(bo wypalanie, młot i tego typu sprawy mnie nie kręcą w tym przypadku) ![]()
Hej ![]()
A o jakiej twardości masz tą szpilkę ze zdjęcia? Kolega kiedyś ściągaczem do sprężyn zawieszenia coś ściskał i jedna ze szpilek się “poddała”
. Pamiętam że kupiłem mu wtedy w hurtowni szpilkę (chyba 1000mm
i twardość 10,9 czy nawet 12,8-jakoś tak) - dociął sobie na wymiar i je zastosował z łapami ściągacza. I te już się nie poddały
. Pytam bo to ważne żeby siebie nie uszkodzic w trakcie takich prac.
Ojjjjj… tego to ja panie nie wiem
Kupiłem to w Praktikerze, cholera wie, jakie to ma właściwości, bo do laboratorium tego nie zaniosłem (jakby to ugryźć to jest twarde
)
z takimi szpilkami próbowałem usunąć tuleje tylnej belki (są mniejsze i bez gumy więc w praktyce niby łatwiejsze do ściagniecia ńiz poduszka tylnej belki) nagwintowane prety(śruba 17tka) sie gną i pękają !!!
Hmm… a ja w 1h wyjmuję i wkładam tuleje bez wyjmowania belki ![]()
a możesz zdradzić metodę ?? ![]()
Adam, jeżeli odbywa się to:
- całkowicie bezinwazyjnie (czyli bez jakiegoś zapierania się o podłogę, próg… cokolwiek poza belką),
- bez narażania powłoki antykorozyjnej podwozia na przegrzanie,
- bez nadmiernego rąbania
- bez wyjmowania trzpienia z nadwozia
(itd… zresztą wiesz o co chodzi)
to nawet nie muszę teraz znać Twojej metody i rezygnuję z dalszego obmyślania mojego ściągacza
Zajmę się zaplanowaniem jazdy do Ciebie i umówieniem się wiosną, a poza zapłatą i :piwko: rozreklamuję Cię tak, że będziesz musiał zmienić status firmy na ASO BMW ![]()
P.S.
Swoją drogą zdziwiłbym się, gdyby dobry warsztat nie miał wygodnej metody na te poduchy bez wyjmowania belki - skoro wiadomo, że jest to możliwe.
Nawet nie wierzę, że w ASO ściągają belkę - choć zapewniali mnie, że tylko taką metodę stosują, trwa to całą dniówkę i musi kosztować ok. 800pln (przynajmniej dwa lata temu tak było) ![]()
WIesz
Świadczę usługi i nie mogę ![]()
Dokładnie tak jak napisałeś
Mają ściągacz uderzeniowy. Jeśli kojarzysz wybijak do broków lub wtrysków, to wiesz o co chodzi.
