Moja 633 w Koszalinie!

A co u Was nie :question: :frowning:

wiesz jak to jest cudze chwalicie a swojego nie widzicie :grinning:

Tak, no to wszystkiego dobrego wszystkim, a ja idę się pakować i wyruszam ciuchcią popatrzeć na te krótkie spódnice :laughing:
czeka mnie ze 7/8 godzin podróży więc uzbrajam się w cierpliwość :wink:

Pozdrówki dla wszystkich co są w Koszalinie!

ja jestem od urodzenia :laughing:

widze wujku ze zebralo ci sie na zarty :grinning: w takim razie pozdro dla mieszkancow koszalkowa i przyjezdnych :sunglasses:

I jak Kubuś, co sie działo :question: jak te spódniczki, bo u nas jakoś je wywiało :cry:

Chmmm, było fajnie, bardzo fajnie - dotarłem w środę ok 23 (przypomnę, że wyjechałem o 15 chyba 20), usiedliśmy do kolacji, a później pamiętam, że ktoś mnie szarpie, szarpie i krzyczy :exclamation: Otwieram oko i się okazuje, że Bokiej stoi i kolejny raz powtarza - JEDZIESZ Q..WA CZY NIE :exclamation: Uwierzcie, że w pierwszej chwili to mi się zdawało, że coś mi się śni - uwierzyłem jak podniosłem głowę z poduszki. Takiego stanu we śnie nie ma (swoją drogą to ciekawe, czy zdarzyło Wam się żeby Wam się śniło, że macie kaca albo jesteście pijani :question: Mnie też nie :bulb: ), powolutku się podniesłem zerkłem na zegar i zaczęło mi się wszystko w całość układać - poszliśmy spać w nocy po kolejnej fince, a Bokiej mnie budził o 8.54 :smiling_imp:
O 9.00 zaczynał się Rajd Zwycięstwa organizowany przez Automobilklub Koszalin, na który oczywiście zdążyliśmy :astonished: (Kornaga z Wujkiem nas zapisali my byliśmy 6 po 9 :wink: )
Było bardzo fajnie i dużo dobrej zabawy - aparat mój wyładowaną dość bakterię poza tym byłem lotnikiem/pilotem Bokieja więc zdjęć niewiele… :confused: Zorganizowano 13 odcinków specjalnych, z których dwa odpadły, na odcinki dojazd był według mapy w stylu tej z naszego rajdu :bulb: OS odbywały się na terenach parkingów, placów i parków, było nawet kilka szybkich, takich na włożenie dwa :wink: Zabawa trwała do około 15, 16, nie pytajcie, które miejsce zajeliśmy bo to nie o to chodziło - startowały auta N grupa, małe zwinne i do slalomów między pachołkami skuteczniejsze niż szucha - ale za to zabrakło nagród za najbardziej efektowne pokonanie trasy - to byłaby kokurenca dla nas :sunglasses: Mistrzostwo świata w kieszeni :wink: Jeden wielki pokaz Perrrfekcyjnego Drrrriftu :bulb: Bokiejowi druty wyszliu z opony…
No cóż, a później, nie mogę tego pominąć, obiadek, monster na trochę czyli zamiana… ale zaraz, zaraz - kłamie, przecież my jak wróciliśmy z rajdu to myśleliśmy, że za chwilę umrzemy i trza to było przeczekać, czekaliśmy tak do wieczora, później wpadło kilka osób i cóż - znowu się obudziłem rano - to jużpiątek (jak to na wakacjach szybko czas leci :laughing: ). W piątek już w łąsciewie od południa był monster, trza było podłubać i zrobić/dokończyć 724td :bulb:
To był chyba najbardziej spokojny dzień oczywiście do pewnego momentu - kurcze pare dni minęło, a ja mam problem z pamięcią - ciekawe czemu :question: :question: :question:
No ale dość tych dewagacji, ważne, że 724 td odpaliła tej nocy :laughing: A radość właściciela była ogromna - piszę odpaliła, ale to już jakby mówię o tym, że były pierwsze jazdy, pierwszys raz paliła już w piętek :sunglasses:
Było jeżdżone i na CPNie tankowany ON :wink: Śmieszna sprawa - jechaliśmy już nawet prawie 110 km/h - da się :bulb: pójdzie więcej… :sunglasses:
A na koniec czekaliśmy na walkę Gołoty - finka się znalazła na stole dopiero około 4,30 rano :sunglasses: W innym wypadku nie doczekalibyśmy tej walki… :face_with_rolling_eyes: SKończyła się jak wiecie około 7, o 8 był już Marcin, ale nie miał z kim pogadać - musieliśmy co nie co odespać :laughing: A później, zapakowaliśmy konia do Upelka i do domku się zebraliśmy około 17 :face_with_rolling_eyes:
Może nie brzmi to jak opowieść fantastyczna, ale dobry nastrój, dobrą zabawę i dobre towarzystwo trzeba poczuć - z opisami takich zdarzeń jest zawsze jakiś problem :bulb: Powiem tylko, że zawsze jak mam wracam to mi sie nie chce. Czas minął szybko i w miłym towarzystwie,a to najważneijsze :sunglasses:

Napewno było fajowo, ale jakoś nic nie piszesz o tych spódniczkach :question:

Ups, zap[omniałem, zaaferowałem się - oczywiście były :exclamation: Nawet na podium stanęły i takie zdjęcia oczywiście mam :wink: Wyślę do Łyżwy i znajdą się na stronie :sunglasses:

Teraz to pełnia szczęścia, a już myslałem że Aniea kontroluje tok rozmów i dlatego nie wspomniałeś o tym drobnym szczególiku. :laughing:

Nie, nie, nie - ani Ani, ani Agnieszki :laughing: nie było na rajdzie :sunglasses: Piękne jest życie słomianego wdowca parampampam :wink:

Fakt - miejsca zajeliśmy wysokie (patrz od końca) - ale liczyła się zabawa. No i ja musze się jeszcze dużo uczyć - bo jak narazie to nie sięgam do pięt Bokeja i Kornagi. :grinning:
Ale cóż - to jest moja pierwsza szócha, pierwsze auto z big blockiem, szperą i automatem (i to jeszcze o dłuuugich przełożeniach) - nie ukrywam na takie rajdy łatwiej jechać z manualną skrzynią.

Wujku, uważam, że było dobrze - niczego sobie nie ujmuj :sunglasses:
Na pewno zauważyłeś, że dzięki trzem ludziom była tak duża publika :bulb: Nie zauważył tego jedynie organizator :confused:

Nie trzem tylko czterem - zapomniałeś o Rafale w 318is - lepsze czasy robił niż my. :sunglasses:

Ups, przepraszam, myślałem o szuchach :flushed:

Wam to tylko pozazdrościć…

Tu nie ma co zazdrościć :bulb: Trza się włączyć do zabawy :wink:

taaaa kupil grata i od razu do remontu :laughing:

:slightly_smiling_face: