Coraz bardziej odwazam sie przycisnac, coraz czesciej zdarza mi sie wykrecic silnik blizej czerwonego pola. Po ostatnich prubach przyspieszenia od 140km/h do 180km/h na autostradzie mam odczucie, ze jednak wbrew pierwszym wrazeniom silnik jest wyraznie mocniejszy, a moze po prostu sie dociera.
Najbardziej jednak szokuje mnie jedno, silnik zostal przelany o okolo 2mm na bagnecie olejem Motul 15W-50 i po 1500km wskazuje dokladnie ten sam stan, tego w mojej 6 nie bylo jeszcze nigdy
Za tydzien YP, regulacja zaworow, dwa dni pelnego ognia a pozniej wymiana oleju… i jak wszystko bedzie OK, silnik uznam za dotarty
Kiedys przy okazji pewnie tak, choc nauczony przykladami kolegow nie do konca rajcuje sie cyferkami z hamowni, wazniejsza jest subiektywna ocena zza kierownicy.
Wczoraj skorzystalem z pieknej pogody i postanowilem walnac sobie 20km przejazdzke, silnik zamruczal az milo, lesna sucha kreta droga na skraju Berlina - ogien!!! Dzwiek i moc tego silnika w gornym zakresie obrotow to po prostu bajka.
Ujechalem 5 z 20km, przystanalem - wskazowka temperatury podnosi sie do gory, mocniej po gazie opada hmmm pewnie zapowietrzony… niby odpowietrzalem po wymianie plynu, no ale skoro na wysokich obrotach jest OK - to na niskie nie schodzimy - OGIEN!!!
Ujechalem 10 z 20km, musialem zatrzymac sie przed glowna, temperatura natychmiast w gore , lutututututuutu - opadla ale nie na dlugo znow w gore, OK zjezdzam na pobocze zeby sprawdzic, PIZZZZZZZD!!! ale cos huklo, chyba wybuchl !!! - nie - nadal chodzi, otwieram maske - hmmmm owszem wybuchl ale nie silnik a jazgoczacy od dawna wentylator kabiny…
a czy zapowietrzony?? nie - gorny waz do chlodnicy rozerwany, plynu prawie juz nie ma, tylko na wysokich obrotach lapal jeszcze obieg mimo dziury. Niezbedne okazalo sie w 100% niezawodne KLE KLE KLE KLE no i tyle z przejazdzki - koniec historyjki.
hehe kle kle kle to de besciak Ja tylko przy okazji napisze, że jak jeździłem 6stką codziennie to odpalała mi po 2-3sekundach kręcenia w tej chwili odpalam ją co 2-3tygodnie i nie zdążę przekręcić kluczyka i już chodzi(tak zapalała przez cały czas, tylko w ostatnim okresie tak było). Piszę to jako ciekawostka bo przyczyn może być sporo, a i tak nie wiadomo o co chodzi Jak widać każda 6stka ma swoją osobowość
… waz nie wybuchl, mial pekniecie przy opasce ktore przebiulo sie do wewnatrz i pod wplywem wysokiego cisnienia wybijalo tamtedy plyn. Na niskich obrotach nie bylo cisnienia i gubil obieg.
Zasadnicza przyczyna byl moim zdaniem napis na jednym z koncow przewodow “82” . Kiedys jak sie zawezme powymieniam we wszystkich rekinach wszystko co gumowe na nowe.
Silnik znow chodzi az milo, temperatura bez wzgledu na sposob jazdy przepisowo ciut w lewo od pionu.
Przy okazji wymiany weza, zauwazylem ze w ukladzie chlodzenia sporo lepkiego zbeltanego szlamu olejowego. Silnik lezal od nowosci przez okolo 20 lat zakonserwowany, ja tez osobiscie wpuszczalem jeszcze po zakupie troche gestego oleju w kanaly wodne.
Po montazu przeplukiwany byl 3 krotnie woda, zrobil na niej lacznie panad 1000km, i za kazdym razem zlewalem niemal czysciutenka ciecz. Dopiero zalanie plynem spowodowalo , ze caly ten syf wylazl na zewnatrz. Troche sie pojezdzi i na wiosne zapewne jeszcze jedno gruntowne plukanie.