Wisienka

[quote=“solaris520, post:19, topic:1960”]

Wiesz Solaris, myślę, że ludzie mają to w nosie. Osobiście zbliżam się do poglądu, że jeżdżący klasykami to po trosze romantycy a po trosze ludzie tęskniący za “starym lepszym światem”. Czy takich jest dużo? A poza tym w tej chwili 1/4 kierowców to niewiasty, a one tych klimatów nie czują - wybaczcie nasze dwie forumowe Panie - jesteście wyjątkami - popatrzcie jaki stanowicie promil (nawet nie odsetek) na tym forum. Więc przez buraków w bulwarówkach 4×4 postrzegani jesteśmy jak dupki i porąbańcy, przez niektórych z pobłażaniem a pozostała większość w ogóle nie wie o co chodzi. Niestety na - jak rzekłeś - “poprawę kultury jazdy narodu” mają wpływ wyłącznie “organy” i nakładane przez nie mandaty - choć nawiasem mówiąc to też kretyni którzy nie mają pojęcia co robią i po co są. Nie wierz Solaris, że muzyka łagodzi obyczaje. Choć może trochę…

weź pod uwagę jeszcze nasze narzeczone/żony/kochanki/sponsorki (czy jak je tam zwał), które udają, że ich to interesuje :v:

No właśnie, udają. Nasze żony/kochanki itp. są jednak spolegliwe (jak które)… NIECH ŻYJĄ !!!

“Tyż prowda”…
Przyłączam się do pozdrowień dla Pań forumowych i też tych naszych drugich połówek w życiu, ale nawet kilka dni temu miałem sytuację taką, że jechała sobie za mną (chyba Laguną, czy czymś takim) pani 35-40lat, która kręciła głową z niesmakiem na to, że raczę jechać 50/h, po czym mnie z impetem wyprzedziła jak już była do tego możliwość (byłem pewien, że myślała o mnie “co za kretyn”) - żeby dosłownie za 2-3 sekundy wrócić do 50/h, bo naszła babę panika z powodu znaku z namalowanym fotoradarem.
Jeżeli jeszcze kobiety zaczną być narwańcami na drogach (dołączając do zakompleksionych chłopów i głupich małolatów), to chyba lepiej dla klasyków będzie, jak wybudujemy im długie podjazdy pod domem, żeby tylko tam jeździć (tam i z powrotem, albo w kółko).

Jazda w kółko tez może być niebezpieczna :laughing:

True :grin:
Lepiej już zrobić mały tor w kształcie “8”

:slightly_smiling_face:

Chyba troche przesadzacie, ja częściej spotykam się z podziwem, lekką zazdrością, i próbą sprawdzenia czy moje nowe audi 4,2 aby napewno pójdzie lepiej z pod świateł. Dużo ludzi zdaje sobie sprawę ile zapału, poświęceń i pracy wymaga klasyk aby poruszać się nim na codzień.

Wiele zalezy od regionu.

Milosc do klasyki to cecha “zgnilego zachodu” nadmiaru dobrobytu, szukania smaczku w zyciu. Jak pojedziesz do centrum Hamburga w srodku lata to pod drogimi Hotelami trzeba zaparkowac albo gora 2 letnia fura na wypasie i duzym sercem pod maska, albo odglaskanym klasykiem, w kazdym innym aucie bedziesz “malenki” , jak pojedziesz na zadupie do Indii oleja Twoje nowe X6 jesli nia masz haka, i nie ma jak wrzucic gratow przez dach, a kupno starszego czesciej sie psujacego z pasjii … to raczej czysta glupota.

Roznice sa i w Polsce, zupelnie inaczej zareaguja na zadbanego rekina ludzie w Warszawie czy Poznaniu a inaczej na malej wiosce 100km od Lublina.

A na pozbawionego jakiegokolwiek poczucia gustu i smaku polglowka w nowej drogiej furze mozna spotkac wszedzie :sunglasses:

Wznawiam temat, bo mam nadzieje , ze w zime u Wsienki bedzie dzialo sie wiele wiec starym zwyczajem bede donosil na forum, sam mobilizujac sie przy tym do regularnej pracy.

Ale najpierw wpadka.

Na zlocie w koszalinie lalo i to mocno, kiedy chcialem juz nakrzyczec na malzonke, ze weszla w brudnych butach na jasny dywan i narobila sladow spostrzeglem, ze to nie brod a przebarwienie pod wplywem wilgoci. Wisienka tonela w wodzie, poziom siegnal plaszczyzny dywanu.

Winnym okazalo sie moje zamilowanie do konserwacji, pomimo , ze zawsze przedmuchuje wszytkie otwory, w upalne lato olej ktorym regularnie zalewam profile splynal wraz z gruba warstwa wosku polozona na wewnetrznych sciankach progow i zatkal dolne kanaly splywowe. Woda z przednich odprowadzen szyberdachu sukcesywnie wypelniala prog, az poziom wody doszedl do otworow progu wewnetrznego i woda zaczela wlewac sie do kabiny pod wygluszenia.

Jedyne co mnie pociesza, to fakt, ze prawdopodobnie nastapilo to wzglednie niedawno (post pisze ze sporym opoznieniem, akcja miala miejsce zaraz po wrzesniowym zlocie) bo cala podloga wydaje sie byc w takim stanie jak byla zawsze do tej pory.

Potraktujcie jako przestroge, suszenie na jesieni grubych trzymajacych kurczowo wode wygluszen to naprawde masakra.

Cofajac sie w czasie… aby podniesc dywan i wygluszenia musialem odkrecic fotele, od jakiegos czasu wydawalo mi sie przy wsiadaniu, ze fotel kierowcy ma jakis dziwny luz, ale to co zobaczylem zupelnie mnie zszokowalo.

Dodam , ze przyczyna nie jest w zadnym wypadku korozja, w starszym posiadajacym grubo wiekszy przebieg E24 nie mam w tych miejscach ani sladu uszkodzen, o co tu chodzi?? Za duzy moment z dolu?? :slightly_smiling_face: , za ciezki kierowca?? Comfortsitze??

A Helmut nie testował czasem wisienki? :grin: :wink:

to to twoje driftowanie w koszalinie, aby uśpić młodego :laughing:

opcja nr 2 - waga kierowcy … + nienormatywne przeciążenia = efekt na zdjęciach :laughing:

Tydzien temu Wisienka juz ewidentnie zakonczyla sezon, przeglad zimowy czas zaczac!!!

Zaczynam od dolu, dawno w koncu nie zmienialem juz skrzyni biegow :slightly_smiling_face:

Punkt pierwszy sprzeglo

Nie wiem jak jest to mozliwe, ale moje sprzeglo ewidetnie nie planuje sie zuzyc, samochod ma w chwili obecnej 260.000km a sprzeglo na 99% nie bylo wymieniane nigdy od nowosci. Docisk dziala idealnie i nie nosi zadnych sladow zuzycia, tarcza sprzegla jak chodzi o okladzine nadala by sie spokojnie na allegro jako uzywana jak nowa, jest niestety jeden problem a mianowicie sprezynki. Juz jak skladalem sprzeglo po renowacji silnika przy okolo 210.000km mialem wyrzuty sumienia ze montuje tarcze z luznymi sprezynkami.

Planowalem kupic kompletne sprzeglo lub sama tarcze, teraz widze , ze zakup kompletu jest calkowicie zbedny, a tarcza… hmm okolo 400zl za to zeby sprezynki nie dzwonily, oddawal ktos z was tarcze do regeneracji pod katem sprezynek??

Glowny prowoder demontazu skrzyni to sama skrzynia. Kiedys tam jeszcze w zeszlym roku z dnia na dzien zaczela jeczec, nie jest to bardzo glosne ale caly czas slyszalne w trakcie jazdy, dotyczy wszystkich biegow z tym , ze na 4tym jest wyraznie ciszej niz na wszystkich pozostalych. Kolejne mankamenty to mocne wycieki oleju z przodu, ktore wraz z przerwanym przewodem gumowym odmy dbaly o plame oleju pod samochodem na kazdym miejscu parkingowym i wprowadzily mnie w mocny stres po remoncie silnika bo nieslusznie myslalem, ze olej wycieka z pod nowo zmontowanego simmeringu na wale korbowym. Ostatni problem to ulamana lapa do montazu skrzyni, ale jak widac na zdjeciach latwo sobie z tym poradzic.

Jesli bylby ktos zainteresowany ta skrzynia w cenie zlomu to prosze o info na PW, skrzynia pomijajac powyzsze chodzi idealnie, biegi mozna zmieniac najmniejszym palcem, nie ma mowy o zgrzytach bez wzgledu na sposob jazdy. Moze na czesci do remontu itp… Ja montuje kolejnego gotowca pochodzacego z E34, ponoc igla :slightly_smiling_face:

kolo zamachowe jest OK, widac tez ze za kolem jest sucho.

cdn…

właśnie jestem po regeneracji tarczy, okładzina plus sprężynki niecałe 200 zł.

Po wstepnej penetracji rynku wychodzi na to, ze tarcze sprzegla oddam do regeneracji u Helmuta :piwko: a reszta zostanie tak jak jest. W miedzyczasie do regeneracji oddam tez kompletny mechanizm zmiany biegow wiec w tym miejscu bedzie teraz mala przerwa.

Wyszedlem wiec z kanalu na gore :grinning:

Od kad mam ten samochod, czyli juz kupe lat, nie zagladalem w ogole do zegarow, chodza idealnie i bezproblemowo, choc wiem z doswiadczenia , ze zwykle jest inaczej. Od dawna chcialem tam zaglednac profilaktycznie a nie dopiero jak akumulatory wyleja.

Na poczatek przyjemnosc dla oka, z tylu zegarow znana mi juz nalepka, ze elektronika zostala wymieniona juz raz w ASO.

i maly zonk, chyba za czesto jezdze na swiatlach, albo w ktores lato bylo za goraco.

No i plytka jest zgodnie z naklejka wymieniona, wyglada jak nowa ale tak naprawde pochodzi z 1992 roku, niestety znajac zwyczaje BMW mozna powiedziec jedynie, ze zostala wymieniona w 1992 lub pozniej.

Plytka jest inna niz te montowane w latach 80tych orginalnie, bateryjki wygladaja jak nowe, do okola czysto i czytelnie.

Ciekawostka jest naklejka informujaca, ze przed montazem plytki w zegarach nalezy przestawic wskazana zworke na pozycje ON, jest ona do dzis dnia nieprzestawiona a w zegarach wszystko chodzi, wiec czegos tu nie rozumiem.

Nie wiem teraz za bardzo co robic, czy te nowsze akumulatorki byly o tyle lepsze , ze wylewanie nie stanowi w nich juz problemu. Wychodzi na to, ze ze sporym prawdopodobienstwem orginalne wytrzymaly 8 lat, a te kolejne 18lat i wygladaja idealnie. Nie chcial bym zeby wylaly, wszyscy znamy cene nowej plytki i wiemy co warte jest 90% uzywek, z drugiej strony szkoda demolowac mi sprawna plytke podczas wymiany akku, mile widziane wszelkie sugestie :grin:

szybciutko to złóż jak najdelikatniej, i ciesz się że działają… jeśli jeszcze działają :face_with_rolling_eyes:

te aku, nie wylewają, a zworką możesz skasować inspekcję :slightly_smiling_face: a datę prod płytki znajdziesz na plastiku z tyłu zegarów. wypalone gniazda, częsta sprawa, może masz żarówki 5W, a nie 3W

Data produkcji plytki jest namalowana na samej plytce 08.92 , czyli montowac spowrotem i o sprawie zapominamy??

Zaroweczki musze sprawdzic ale jest zapewne tak jak mowisz, w Wisience zawsze mialem tak ladnie podswietlone jasno i wyraznie, o wiele ciekawsze swiatlo niz w E24 gdzie zaroweczki kupowalem nowe :stuck_out_tongue:

Nawet jak sa 5W zostawie tak jak jest, odudowa to akurat nie problem w tych aparatach.

Przegladu ciag dalszy…

Wydech - sprawa w 524td niesmiertelna, zawdziecza to chyba niskiej temperaturze gazow wydechowych i sadzy, jaki byl przy zakupie taki jest dzis, spodnie maja mocne wrzery od zewnatrz, obawialem sie ze bedzie trzeba zmienic, ale obstukalem mloteczkiem i scianki sa jeszcze mocne. Srodkowy tlumik orginal BMW, kto wie czy nie fabryczny 1985, tylny kiedys dawno wymieniony Eberspächer. Wszystko szczelne i ciche, chyba go przegonie szczotka druciana i prysne lakierem piecowym, przynajmniej rury i spawy, tu obedzie sie raczej bez inwestycji.

Do bezapelacyjnej wymiany lacznik walu ze skrzynia (jakos tak standarcik po driftach w Koszalinie, co roku zmieniam go w tym samochodzie ktorym akurat tam bylem, a drgania ukladu napedowego to staly klimat powrotu do domu)

Tulejki laczace mechanizm lewarka ze skrzynia biegow

Sam mechanizm bede chial oddac do regeneracji, jeszcze nie wiem gdzie

Wal i podpora walu w najlepszej kondycji, juz czeka na ponowny montaz

Skrzynie biegow, po lewej skrzynia E28 524td, po prawej skrzynia E34 524td ktora zakladam na auto. Sa niby takie same a jednak nie do konca. Poza technologiczna roznica (inny kolor naklejki, inne lozyska i inny olej) znalazlem na szybko jeszcze 5 roznic (kto znajdzie wiecej??) wizualnych, zadna z nich nie jest zapora do montazu skrzyni w Wisience.

A tak sie fachowo naprawia podsufitke :slightly_smiling_face:

Material zabieram w przyszlym tygodniu do tapicera, bede chcial dobrac cos najblizszego orgyinalowi, jesli nie wypali to bede musial zafantazjowac, juz sie boje. Jest to jedna z trzech znanych mi wersji podsufitki do rekinow, w BMW nazywaja ja welur, choc jak dla mnie nazwa jest zupelnie nie trafiona. W przeciwienstwie do wersji standartowej i Highline podsufitka sklada sie az z trzech warstw, miekkiej bialej, dziurkowanej w kolorze i cieniutkiej gabki pomiedzy. Wlasnie ta gabka jest powodem tego, ze ta najprzyjemniejsza w dotyku podsufitka jest zmora wlascicieli, gabka ze starosci sie sypie, i wykrusza przez dziurki w materiale na fotele,wlosy i co popadnie a podsufitka w miejscach gdzie gabka juz sie wysypala nabiera innego odcieniu, masakra :astonished:

Jako ciekawostke, podpowiem, ze za wyjatkiem dekla szyberdachu podsufitka ta jest dostepna nowa w BMW a jak sie ja wypakuje z folii to gabka wysypuje sie na buty juz przed zamontowaniem, gratuluje firmie, tak sie w BMW dba o klientow od samochodow zabytkowych :v;

A teraz prawdziwa zmora, szyberdach.

Jak niemal caly samochod takze i jego mialem w pamieci jako okaz zdrowia, a tu niespelna dwa lata po lakierowniu wyskoczyl pierwszy purchel, pozniej drugi, obecnie jest juz chyba z 10 sztuk

Zastanawialem sie jak on mogl tak szybko zardzewiec od spodu, skoro niedawno byl sciagany i wygladal jak nowka. Ku mojemu zaskoczeniu nic sie nie zmienilo, dalej wyglada od spodu jak nowka

Nie da sie tam znalezc ani jednej kropki rdzy, a dach gnije w sroku miedzy blachami, w miejscu gdzie nie ma zadnego dostepu. Przez chwile ludzilem sie, ze to jakis niewypal przy lakierowniu i purchle powstaly w wyniku powierzchownych niedoskonalosci … i takie tam bzdury… niestety jak nacisnie sie mocniej kciukiem w okolicach purchli to ze srodka wydowbywa sie chiche, chrupanie i chrzeszczenie a pozniej potrzasajac dachem mozna posluchac jak platki rdzy przemieszczaja sie w srodku :frowning:

Szukam juz dlugo drugiego dachu, wszystkie potencjalne igly juz przy wstepnym ogladnieciu zdjec okazuja sie wielokrotnie gorsze niz ten, wiec mam troszke dola, jak ktos mnie chce pocieszyc to najlepiej zaproponowac mi piekny pozbawiony korozji szyberdach do BMW E28.

miłosz, ty chyba nie masz co robić przed zimą :laughing: