Wisienka

Prawa strona silnika wyglada o czasu remontu tak

Z racji ze wymienilem w tej okolicy wszystkie uszczelki jako winna podejzewam ta gumowa rurke od splywu oleju z turbosprezarki.

Juz wczesniej zrobilem malenkie zakupy pod katem dzisiejszego dnia, ten kawalek wezyka ze specjalnej odpornej na olej gumy, jak i mocowanie czujnika obrotomierza wraz ze srubkami kosztowal mnie w ASO jakies 4 Eur :slightly_smiling_face: Zwykle jest tam drogo, ale sa tez rzeczy po ktore warto wstapic, zamiast rzezbic samemu.

Robota z pozoru prosta, ale strasznie duzo trzeba poodkrecac, bo dostep jest nie najlepszy. Oby efekt finalny wygladal tak samo po kilku tys km.

Kolejna sprawa to czujnik obrotomierza, ten sam czujnik jak do Motronika w modelach benzynowych, utrapienie M21, czesto sie psuje, dostep jest fatalny a odgleglosc do kola zamachowego regulowana, warto wiec wykorzystac sciagneta skrzynie biegow aby zrobic to porzadnie.

Czujnik skrecony z mocowaniem

Wsuwamy czujnik, wkrecamy lekko srubke

Pozniej ustawiamy szczeline na jak najmniejsza ale bezpieczna odleglosc od bolcow na kole zamachowym i dokrecamy srubke. Jesli przerwa bedzie za duza, to obrotomierz nie bedzie chodzil, lub bedzie sie spontanicznie wlaczal i wylaczal, z doswiadczenia wiem, ze im nowszy i mniej uzywany czujnik tym z wieksza szczelnina sobie radzi. Jesli wsuniemy za daleko i odpalimy silnik to najprawdopodobniej

  1. Uszkodzimy czujnik
  2. Uszkodzimy kolo zamachowe
    a w zwizaku z tym
  3. Musimy sciagnac skrzynie biegow, mamy kupe wydatkow i kupe roboty.

Przy zamontowanej skrzyni, czujnik trzeba wsadzac na zapalonym silniku i obserwowac kiedy obrotomierz zacznie chodzic i musimy w tym momencie natychmiast przestac, ze wzgledu na slaby dostep i duzy oor ktory robi sensor sprawa wcale nie jest taka prosta ani bezpieczna. Przy sciagnietej skrzyni to bajka, bo wszystkie elementy sa widoczne…

Oto brakujace zdjecie czujnika od drugiej strony

Zanim poskladalem ponownie osprzet silnika zagladnalem do turbosprezarki

Wirnik do dzis dnia nie posiada absolutnie zadnego wyczuwalnego luzu, turbina sprawuje sie doskonale i chyba warto bylo kupic nowa. Denerwuje mnie tylko, ze zawsze tam tak wigotno, ale z tym sie chyba w M21 turbo nie da nic zrobic, przynajmniej ja nie mam juz pomyslu.

Wrocilo sprzeglo z regeneracji, nie jestem zbyt zadowolony ale montuje. Wszystko wyglada super i nie ma luzow tylko, ze sprezynki nie sa nowe, porozciagali jakos orginalne.

Powrocil rowniez mechanizm lewarka, tez nie jestem zbyt zadowolony, ale luzow nie ma i montuje tak jak jest.

W sumie mam juz prawie wszystko, nie doszly jeszcze laczniki mechanizmu lewarka ze skrzynia, mam nadzieje , ze zmontuje uklad napedowy jeszcze w tym roku.

A ja przez tyle lat myślałem ,że to łupież…

Sprzeglo zmontowane i skrzynia na samochodzie, schody na kazdym kroku, montaz ktory powinien trwac na spokojnie gora 3 - 4 godzinki zajal mi calutenki dzien.

Wyjscie ze skrzyni na wal okazalo sie w Wisience kompletnie zuzyte, w ogole tego wczesniej nie zauwazylem. Kilkukrotne poluzowanie sie srub na laczniku walu nie obylo sie bez znaku, element ten napewno nie nadaje sie do ponownego montazu.

Nie mialem zapasowego lacznika po reka i postanowilem tym razem postawic na tunning, pozostawilem orginalne wyjscie ze skrzyni z E34 i calosc spasowalem z walem napedowym z E24 628CSi, wszystko pasuje jak ulal, generalnie “fabryka” tylko kilka lat pozniej, wal z Wisienki zostawiam, moze przy kolejnej skrzyni powroci… :sunglasses:

Regeneracja mechanizmu zmiany biegow to jeden wielki niewypal, nie tylko na oko ale i w praktyce, luz byl nieduzy, teraz jestem pare zlotych biedniejszy a luz jest nieznacznie wiekszy, sprawa jest tak spartolona , ze bede musial poszukac drugiego zestawu aby oddac do tulejowania u troszke powazniejszych fachowcow.

Dopiero w momencie gdy chcialem zamontowac lewarek na samochodzie zwrocilem uwage na kolejny drobiazg rozniacy skrzynie biegow z E34, otwory na stary mechanizm lewarka sa wprawdzie wywiercone, ale nie nagwintowane.

Spodnie oczyszczone szczotka druciana na szlifierce i polakierowane na czarno.

Wisienka o wlasnych silach wyjechala na snieg i powrocila do garazu. Niestety okolice w tym roku skrupulatnie sola, niesolony odcinek przed Rekiniarnia to dwie proste po 200 metrow pelne lodu i sniegu, o rzetelnym przetestowaniu skrzyni nie ma narazie mowy.

ASO potrafi zaskoczyc to prawda, zazwyczaj zaskakuje nagatywnie
ale sa tez przypadki, gdzie wierzyc sie nie chce ze tak tanio.
Ostatnio kupilem ramke lampy przeciwmglowej. Cena za szt z vat
w przeliczeniu na pln 39zl, okazalo sie ze zostaly tylko 4szt wiec kupilem
je wszystkie. Kolejny przyklad to blenda do e34 m5 na tylna tablice rej.
Jej cena w internecie to 250-300pln, gdzie w aso polowe taniej.
Po prostu warto sprawdzic ceny przed zakupem, np w realoem, bo
naprawde mozna sie nieraz milo zaskoczyc.

Co do mechanizmu lewarka, podjedz Milosz do aso i kup wszystkie tulejki,
gumki, ktore z latwoscia wymienisz sam. Kupisz je za grosze (pozytywnie ze
strony aso). Po wymianie luz znika. Nie ma znaczenia, czy masz stalowe, czy
tez aluminiowe mocowanie mechanizmu, bo te pierdulki sa takie same.

U siebie wymieniłem wyłącznie 2 elementy zaznaczone strzałkami:

  • gumową podporę ramienia zmiany biegów (nr 10) - 18 zł
  • kompletny przegub drążka zmiany biegów (elementy nr 1,2,3 4) - 110 zł
    I to w zupełności wystarczyło - nie mam luzów, a były okropne.

No tak - rysunków nie będzie bo nie chcą się wkleić. Ale numerki są zgodne z tymi w ETK

no przecież mówiłem miłoszowi, że wszystko kupuję w ASO, a on jakieś dorabianki dorabia :grin:

Przegub juz zamowiony, dzieki Janusz za przegub a pozostalym za dobre rady.

Podsufitka juz jest, znow troche z przypadku. Poszukiwalem u tapicera w Szczecinie materialu jak najbardziej bliskiego orginalowi, takiego podszytego gabka, z dziurkami itp… niestety robia to glownie pod wspolczesne samochody i mozna cos takiego dostac w kazdym kolorze pod warunkiem, ze bedzie tokolor szary, odpadlo. Pozniej padlo na skore tzw. ekologiczna, skoro juz nie ori to niech chociarz bedzie praktycznie i sie dobrze polozy, rowniez sprawa upadla ze wzgledu na kolor, mialem cala ksiazeczke odcieni i choc naprawde nie jestem bardzo pedantyczny jak chodzi o takie detale - nie znalazlem nic. Pod wplywem chwili zdecydowalem sie na wariant najdrozszy i jeszcze w dodatku jak sie juz pozniej dowiedzialem najtrudniejszy do zamontowania…

Wisienka bedzie jezdzila w zestawie, tania materialowa tapicerka + podsufitka z prawdziwej grubej skory - wiem, ze to idiotyzm troche ale trudno sie mowi.

Teraz tylko boje sie, jak wyjdzie montaz, kolega ktory sie tym zajmuje i bedzie ja montowal straszy mnie jak tylko potrafi.

Z innej beczki, spodnie owiniete juz bandazem termicznym i zadrutowane, za chwile skladam wydech do konca, wymieniam olej w skrzyni i czekam na cieplejszy dzien po deszczu aby wykanac jakas jazde probna.

Ja się nie podjąłem montażu samodzielnie. Zrobił to tapicer. W e24 sam montaż podsufitki zajął około ośmiu godzin. Podsufitka z materiału, szyby były zdemontowane. Tapicer zaczął klejenie od okna dachu, obcinanie krawędzi bezpośrednio na samochodzie. Cały sukces tkwi w dobrym kleju i umiejętnym naciąganiu żeby szycie wyszło równo na środku.

Powodzenia.

A wydaje mi się, że nie masz przeszycie jednego na środku tej podsufitki?

A wydaje mi się, że nie masz przeszycie jednego na środku tej podsufitki?
[/quote]

Jest zgodnie z oryginałem.

Podsufitka skonczona, radosc umiarkowana ale od poczatku.

Mala dokumentacja z przed rozpoczecia prac, to dla tych ktorzy chcieli by zapytac dlaczego uparlem sie na wymiane tego upierdliwego elementu :slightly_smiling_face:

Wbrew temu jak to wyglada nie ma nic wspolnego z wilgocia, miejsca z zaciekami to te w ktorych nie ma juz gabki pomiedzy pozozstalymi dwoma warstwami.

A tu demolka przy demontarzu starej posufitki, trzeba bardzo uwazac, zeby nie uszkodzic gabek podpierajacych.

Maro naprawde klaniam sie do stop, dla mnie wypranie i ponowne zalozenie starej podsufitki bez gabki wydawalo by sie absolutnie nierealne, spec ktory to kladl powiedzial, ze tez by sie tego nigdy nie podjal.

Fotki z montazu

Efekt koncowy byl naprawde super, a pisze byl bo trwalo to okolo 3 dni. Kiedy wystawilem samochod na zewnatrz na 4ty dzien okazalo sie , ze podsufitka samoistnie sie zluzowala, nie byla juz tak napieta jak wczesniej, a na duzych powierzchniach powstaly luzne balony wiszace pod wlasnym ciezarem, skora generalnie sie poddala i stracila napiecie. Wszystko oprucz tylnego okna zostalo rozkejone i zrobione od nowa, efekt po kolejnym napieciu skory jest zadowalajacy ale juz nie tak doskonaly jak za pierwszm razem, nie udalo sie uniknac kilku faldek. Sciegi nici rowniez wija po poprawce lekkie wezyki, nie udalo sie ich drugi raz ustawic jak od linijki.

Posufitka na dachu po poprawkach i zlozeniu uszczelek, tylnej polki itp… jeszcze bez raczek i lampek sufitowych.

Samochod stal w tych warunkach okolo 1,5 tygodnia , nie nastapilo juz nic tak drastycznego jak za pierwszym razem, ale dalo sie zauwazyc lekkie rozprezenie. Przykrecenie raczek i zamontowanie lampek po raz kolejny wprowadzilo dodatkowe napiecie skory, efekt koncowy ponizej ale jakos jeszcze nie spie spokojnie

Korbka juz nie wisi, dzieki Dexter :slightly_smiling_face:

Udalo mi sie tez wreszcie kupic deske rozdzelcza bez pekniec.

Obecna wyglada juz tak, jak kupowalem auto nie bylo ani sladu, tym razem bede musial brdziej uwazac

Szyberdach oszlifowano do “golej blachy” oraz na nowo polakierowano, przez chwile bylem optymistyczny, bo udalo sie zeszlifowac do golego nie robiac zadnej dziurki, niestety juz w pare tygodni po lakierze wychodza pierwsze purchle, wewnatrz musi byc bardzo zle. Dach zamontowany i wyregulowany ale to tylko rozwiazanie tymczasowe, nie wiem czy przetrwa bez dziury do jesieni.

Milosz, gratuluje wytrwalosci, zdjęcia bardzo budujące :slightly_smiling_face: wspolczuję że nie do końca udało się uzyskać pożądany efekt, no i szkoda z szyberdachem… Ja swój lakieruje jakoś w najbliższych tygodniach, zobaczymy jak będzie, pozdrawiam

Wymiana deski rozdzielczej - zmora, bardzo nie lubie tej czynnosc ale nie bylo wyjscia.

Po demontazu orginalu ZONK - zarowno deska rozdzielcza jak ja i wszystko pod nia jest pelne upchnietych w kazdy mozliwy zakatek wygluszen. Zwrocilem kiedys uwage ze mam o wiele grubsze wygluszenia podlogi niz w benzyniakach M30 podobne jak w E24 CS/2, ze mam wygluszenia podlogi bagaznika ktorych nie widzialem w zadnej innej wersji, ale ze tak wypchane jest wszystko pod decha nie mialem pojecia.

Na pierwszym zdjeciu u gory deska z 520i 1983, a ponizej oryginla z mojej 524td 1985.

Przezbrojona deska rozdzielcza, wygluszenia poklejone butaprenem

Wszystko zmontowane i najchetniej nigdy wiecej

Deska nie jest taka zla do wymiany, trzeba sie uzbroic w cierpliwosc i naprawde sie nie spieszyc. Ja mialem problem z zapieciem spinek od plastikowych nawiewow (centralnych) moje paluszki a’la shrek nie dawaly rady.

Gdy wymienilem swoja (z auta z przebiegiem 88 tys km - znajdz taka LHD w Angli!!!) od razu ja zakonserwowalem srodkiem firmy Meguiars, a jak wyjezdzam i zostawiam na sloncu to mam w bagazniku taka plachte odbijajaca slonce i ja zaczepiam na przednia szybe.

Podsufitka na zdjeciach wyglada elegancko, nie wiem dlaczego jestes tylko umiarkowanie zadowolony.

Zauwazylem tez, ze masz takie male klaczki na uszczelkach drzwi tylnich. Nie jest to nic wielkiego po prostu zrolowany kurz, brud ale zamiast go wyszarpywac ja podkradlem zonie taki walek z papierem klejacym do czyszczenia ciuchow. Swietnie zbiera te klaki i trwa to pare sekund.

Dzieki za rady Adam, z podsufitki jestem juz bardzo zadowolony, ulozyla sie ladnie i nic wiecej senie dzeje, moj umiarkowany entuzjazm byl wynikiem zachowania sie materialu p pierwszym montazu, balem sie, ze problem bedzie sie ponawial.

Prawego zaczepu przy kanale powietrznym nie zapialem i odpuscilem. W benzyniaku robilem to wielokrotnie, w dieslu nie potrafie tego zrobic nie niszczac wygluszen lub nie rowzbierajac wiekszej ilosci elementow niz bym chial a jakos narazie efektow ubocznych niedokonczonej pracy nie widze.

Wisienka doczekala sie nowego uzywanego zderzaka, mysle, ze bedzie to juz przynajmniej 5ty tylny zderzak od kad sie znamy.

Po wnikliwym przygladnieciu sie widac na 4tym zdjeciu, ze zderzak nie jest idealnie prosty, posiada lekkie przegiecie ale nawet guma w tym miejscu utrzymala fason, co istatne w srodku jest bardzo niewiele ognisk korozji, juz bardzo ciezko ze zderzakami na tyl do E28, trzeba sie cieszyc , ze znalazl sie chociarz taki :slightly_smiling_face:

Wnetrze po wstepnym oczyszczeniu

Zabezpieczony corina czeka jeszcze na warstwe konserwacji podwoziowej i na samochod…

Obecny zderzak jest chyba nawet (ze tak to dziwnie okresle, choc wlasciciele E28 napewno to okreslenie dobrze zrozumieja) “bardziej prosty” od nowego nabytku, ale powierzchnia chromowana ma w jednym miejscu brzydka skaze a guma na bokach zamocowana jest w sposob… “druciarski” , zostanie na tak zwana rezerwe.

a kto te ładne malunki na murze berlińskim wykonał? krzysiu??

Malunki to wspolne dzielo Krzysia i Marysi

Wisienka w ostatnie dni zaczela jezdzic. Jak wczesniej pisalem z calej akcji ze skrzynia i sprzeglem nie jestem ani nawet troszeczke zadowolony. Kolejna skrzynia znow zgodnie z opisem jest super, biegi wchodza jak maselko, super synchronizacja, zero zgrzytow i zeby tylko nie te dzwieki…

Moze mam juz obsesje ale slysze ja caly czas, jak na 4tym biegu wolno sie tocze i slysze w tle to cichutkie falujace chrobotanie to naprawde wolalbym zeby mi ktos do ucha trabil, dodatkowo w przeciwienstwie do poprzedniej stukota rowniez rytmicznie na wolnych obrotach, dopiero wcisniecie sprzegla pozwala uslyszec czyste niezburzone zadnym tlem 6 garowe klekotanie M21.

Mialem tez wrazenie, ze cos zaczyna lekko rezonowac jak wcisne mocniej gaz, ale nie mialem wczesniej za bardzo okazji a moze i ochoty wiec od czasu poskladania tego wszystkiego Wisienka nie widziala chyba ani raz pedalu gazu na ograniczniku… az do ostatniej przejazdzki, a nie byla to przejazdzka zwykla bo na haku zawisla laweta z “Blondyna” Bugumila. Kiedy postanowilem wyprzedzic na dwojce jakiegos zawalidroge, nie zalujac jej tym razem ani troszke w momecie kiedy silnik zebral sie na obroty uslyszalem przeraajacy, glosny rezonans. W sumie juz myslalem ze skrzynia biegow wybuchla, nawet troche sie ucieszylem, ale to nie bylo to i teraz zapewne z lenistwa przejezdze z nia caly sezon.

Po powrocie zaczalem testowac bez lawety no i faktycznie, z gazem w podlodze rezonans i buczenie, a przy probie ostrego ruszenia z miejsca wrecz jakies mocne stuki, na wstecznym w ogole masakra, ledwie ruszam juz cos wali…

Kiedy wszedlem pod samochod zwrocilem uwage na dziwnie mala przerwe miedzy dyfrem a wydechem, zawsze bylo tam jakos luzniej, choc w 524td fabycznie zlozone jest to dosyc ciasno, wydech na swoim miejscu wiec szperdyfer jakos zwisl sobie za nisko.

Po demontarzu

Calkowicie nowy sposob uszkodzenia poduchy, z wyscigowki itp… raczej znane byly mi do tej pory pekniecia tej aluminiowej kostki i dopiero w nastepstwie ogolna demolka, tu kostka jest cala, ale guma zerwana z obydwu stron. Ach ten Koszalin bedzie sie widze odbijal czkawka jeszcze dlugo :slightly_smiling_face:

Na ta chwile wyglada to tak, ze jak silnik lapal ciag to dyfer schodzil w dol i rezonowal z wydechem, a calkowicie rozleciane gumki we wsporniku miedzy skrzynia biegow a wydechem przenosily to wszystko dodatkowo na skrzynie. Mam nadzieje, ze niechaciane dzwieki teraz chocby czesciowo zanikna.

Przy okazji zamontowalem wreszcie lezace juz chyba ze dwa lata na polce “lornetki”