a kiedy koszałkowo ??? . termin jeszcze chyba bez konkretów więc może mała ankietka im szybciej się coś ustali tym lepiej.
Melduje że jestem cały i zdrowy ![]()
Dzięki za miło spędzony czas[ten który pamiętam oszywwiśściee
] ![]()
a my tu jeszcze dalej walczymy ![]()
… tak, potwierdzam walczymy ![]()
Jak caly i zdrowy skoro bez kieliszkow?!?!?!?!?!?!
Ja tez juz na miejscu, mila atmosfere zlotu zepsula mi jedynie na sam koniec remontowana droga Krakow Tarnow oraz nasza kochana policja. Na drodze byly takie progi wdluz i w poprzek dzielone falami asfaltu rodem z morza baltyckiego , ze 70km o 1szej w nocy!!! jechalem 1,5 godziny. Aby pomoc sobie w bezpiecznej jedzie 20km/h oswietlilem sobie pobocza swiatlami przeciwmgielnymi. Przed samym Tarnowem zatrzymala mnie z tego powodu policja ehhhh slabia mnie te drogi.
A zlot… atmosfera piekna niczym nasze szuchy, szkoda tylko , ze nie bylo ich widac z balkonu.
a ja wlasnie zaglosowalem na termin zlotu … zgadnijcie na ktora z dat
jak milo gdy wiekszosc ma takie zdanie jak ja ![]()
a ja zrobię ankietkę już niedługo w sprawie terminu Policka tylko kwestia ustalenia z Państwem Bokiej wolnych terminów ![]()
wstępnie wiem, że większości pasuje połowa września, ale w tym czasie musimy się liczyć z marną niestety pogodą ![]()
a co nas tam pogoda …
taaaaaaa może nawet padać - opony wytrzymają dłużej na próbach sprawnościowo-zręcznościowych ![]()
No to i ja jako ostani (no moze oprocz Majka) melduje sie z domu! Jak zwykle bylo wysmienicie - wielkie podziekowania dla organizatorow i uczestnikow!!! Droga przebiegla bardzo spokojnie a w Poznaniu zaczela mi nawet dzialac kontrolka recznego hamulca ![]()
Siemka.
Serdecznie pozdrawiamy Was wszystkich. Dziekowa za zlocik i spotkanie z Wami! Miodzio bylo ![]()
PS
Sprawdzilem: moja Mandarynia
odcina przy 6800-6900 i faktycznie ciagnie do konca.
Narka.
hehe dzieki za pamiec
czyli wszystko jest ok ![]()
Było zajefanie jak zawsze. Dziękuwa za przybycie tych którzy mieli być a nie było
Namiary na Jacka od szuchy z motorem M5 3.8l mam więc w Koszalinie będą niezapomniane emocje.
jestem, w sumie przejechałem 2650km
To się trochę bliżej pochwal, trasa przejazdu, jakieś przygody?
Spalanko i takie tam…
Chcecie to opowiadam:
Razem z Miłoszem wyjechaliśmy i po 10km pierwszy zonk. Zapala mi się kontrolka płynu chłodzącego która miała być naprawiona i było wszystko w porządku do tej chwili. Po sprawdzeniu okazało się że jest przekroczone max i to był chyba powód(potem się jeszcze paliła ale później zgasła na dobre). W Katowicach tam gdzie zaczyna się “autobana” nasze drogowskazy zamiast skierować mnie na autostradę pokierowały mnie prosto w drogą boczną. Nawrót i pogoń za Miłoszem który jechał bardzo wolno ja za to miejscami 200km/h. Na końcu naszej megawypasionej i długiej autostrady (całe 60km za 13zł) pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do Budapesztu przez Chyżne. W Budapeszcie byliśmy 4 dni zwiedzanie i kąpiele w basenach. Następnie udaliśmy się do Hajduszoboszlo największego kompleksu basenów z Aquaparkiem na Węgrzech (wienieta na cztry dni 20zł). Autostradą przejechałem na Węgrzech prawie 300km z prędkością nie większą niż 140km/h. Ostatniego dnia odwiedziliśmy jeszcze baseny w grotach w Miskolcu i powrót do domu. Tym razem granicę przekraczaliśmy w Barwinku. Przez Węgry i Słowację jechałem jakieś 3,5h a przez Polskę 8,5h. W Polsce w okolicach Rzeszowa dogoniłem Subaru Imprezę STI na warszawskich numerach z napisem Kucharski Motor Sport - chyba. Gościu bardzo fajnie jechał, wyprzedzał wszystkich ale nie przekraczał 120km/h. Jechaliśmy tak ok 100km potem ja zmieniłem się na prowadzeniu i tak samo trójka przy wyprzedzaniu i max 120. Na drodze wyjazdowej z Radomia on mnie wyprzedził pomachał po przyjacielsku i uśmiechając się wcisnął gazik jadąc do przdodu tym razem coś koło 180km/h. Potem jeszcze w okolicach Mławy zasnąłem chyba z otwartymi oczami bo nagle musiałem ostro hamować żeby nie wjechać w dupę temu przede mną i po tym incydencie do Gdańska dojechała już Sylwia.
Średnia prędkość powrotna przez Słowację i Polskę 81km/h.
Spalanie na całej trasie 10,3
UFF ale się napisałem.