Łyzwa, nigdy nie widziałem Twojego samochodu, ale do tej pory czytając forum od blisko trzech lat wnioskowałem z Twoich postów, że masz samochód bliski ideału. Widać mocno się pomyliłem. Nie jest to brzemienna dla mnie w skutkach pomyłka, ale pokazuje, że lepiej unikać jakichkolwiek domniemań.
Wracając jednak do przyczyny Twojej decyzji skoro już jest całkiem klarowna. Jako księgus doskonale rozumiem Twoją niechęć do rad typu “zrób to sam”. Niestety bez względu na posiadany w rękach fach (lub jego brak) to chyba jednak jedyna złota rada na Twoją bolączkę. Ewentualnie może jeśli Cię stać, to powinieneś spróbować w ASO (nie wiem jak sprawują się ASO BMW szczególnie mając do czynienia ze “starociami”, jedyne regularne doświadczenia z ASO mam w Alfie Romeo i są nienajlepsze, ale to zapewne specyfika marki
). Poza tym mogę Ci życzyć tylko cierpliwości i wyrozumiałości dla mniejszych lub większych “szpeniów” samochodowych. Bo teoretycznie Twoje oczekiwania wydają się być całkiem całkowicie zasadne, tylko, że jakoś niestety rzeczywistość brutalnie to weryfikuje.
Osobiście po bardzo podobnych doświadczeniach do Twoich postanowiłem się nie pchać tam, gdzie mnie nie chcą i także ze swoją 6 pojechałem do tzw. “mojego pana Leszka”, u którego od kilkunastu lat robiłem wszystkie auta… od 126p, przez Ritmo, Sunny, Accenta, 318ti (dygresja: tak tak - miałem i uwielbiałem uznawane na tym forum za bękarta E36 Compact
- moim zdaniem kapitalny samochód dla dwóch osób, ale niestety zostawiał 4 ślady
), a teraz Mondeo i Swifta. Jak już się domyślasz “mój pan Leszek” nie jest fachowcem od E24, i nie rozłożył ani jednej sztuki na czynniki pierwsze. Ale tak się złożyło, że E30 swego czasu, a i owszem, a podobieństw jest wiele. Poza tym jest tzw. fachowcem “starej daty” - żadnych wyzwań się nie boi szczególnie jeśli chodzi o auta bez kosmicznej technologii. Warsztacik ma zapyziały, godziny urzędowania iście peerelowskie (8-16), ale za to nie kasuje 250 za roboczogodzinę, co jest szczególnie ważne jak trzeba znaleźć, gdzie ucieka prąd, dlaczego gdzieś nie ma masy, albo gdy trzeba wymienić kolumnę kierowniczą na tę z nowszym wieloklinem (co kiedyś opisywałem) - w takich przypadkach zastosowanie standardowej stawki mogłoby zaskutkować rozstrojem nerwowym właściciela pojazdu. Ma jeszcze jedną niespotykaną zaletę - nie dolicza nic do kupowanych przez siebie części. Niczego też nie wymienia niepotrzebnie (choć jeśli zaobserwuje coś kluczowego dla bezpieczeństwa, to z kolei potrafi wymienić niepytając, co kogoś może wkurzyć).
Oczywiście jest tez sporo kolców - od wspomnianego braku specjalizacji poczynając, przez brak choćby lekko artystycznego zacięcia (co w przypadku E24 by się przydało), niespieszność napraw, po bankowo kiepski humor w chorych godzinach wczesnoporannych (czyli gdzieś do ok. 9-tej) 
Ja mimo to jestem jednak zadowolony i 6 na kołkach stawiać nie zamierzam.
Reasumując nie twierdzę, że “mój pan Leszek” jest dokładnie tym kimś kogo szukasz, choć jego poranne humory można z pewnością podciągnąć pod wspomniany nastrój melancholijny
Ale myślę, że istnieje jakiś Twój pan Zygmunt, który Cię mniej więcej zadowoli i auto pozostanie w jedynie godnej pozycji - na kołach. Poszukaj przez zimę spokojnie. A jeśli chcesz zapoznać “mojego pana Leszka” to na PW. Swego czasu dawałem namiar Kudłowi, więc może wyrazić swoją opinię, jeśli doń dojechał, bo nie wiem. Raz jeszcze powodzenia.