koniec sezonu

To raczej oświadczenie kierowcy, o zaniechaniu pracy ze względu na zły stan kombajnu :slightly_smiling_face:
Tak czy inaczej 6 ma u mnie zapewnioną emeryturę, pytanie tylko czy na kołkach czy na kołach. Nie sprzedaje jej więc z „klubu” się nie wypisuje. Na kołkach czy na kołach, 6 mam.

Od auta które ma 25 lat zawsze można oczekiwać że się będzie psuło ale nie o to chodzi.

To też nie to. Takie auto może tylko się „znudzić” po roku, jak wydasz na nie fortunę na reanimację a zorientujesz się że to dopiero początek. Ale to też przeszedłem i nie o to chodzi.

Nie nazwałbym tego nierzetelnością, raczej galopującą urbanizacją. Pisząc to nie mam nikogo na myśli, widziałem już kilka takich warsztatów. W zasadzie, również się temu nie dziwię. Skoro można zarobić więcej a przy tym mniej się narobić to też bym szedł w tym kierunku.

Aż tyle nie oczekuję. Chciałbym aby usługa przyniosła efekt proporcjonalny do wydanych pieniędzy. (Jak wszystkich) Boli mnie wydawanie kasy bez efektów. Od warsztatu oczekuje że zajmie się zgłoszonym problemem od A do Z i odbiorę naprawione auto. Nie chcę się dowiedzieć że zrobione zostało to to i tamto ale.. problem pozostał, a ruch w około sugeruje że jest już wielu innych klientów chętnych na (prostszą / szybszą) naprawę, a moje może się uda naprawić następnym razem …a teraz poproszę 1000 forintów :slightly_smiling_face: Moim celem jest odebrać auto w co najmniej polepszonym stanie. Za dużo oczekuje? Czy jest tak jak Janusz pisze?

Jak coś dopiszecie to nawet w 12 tomach :slightly_smiling_face: Ciekaw jestem Waszych uwag co do serwisowania. Ale proszę, nie piszcie żebym sam sobie naprawiał auto, nie o to mi chodzi.

Napiszę jako posiadacz e24 i posiadacz warsztatu
Gdybym nie miał warsztatu nigdy nie miał bym takiego auta jak e24 i tym podobne bo nikt nie chce takich naprawiać a tym bardziej szukać usterek.
Budując nowy warsztat nastawiamy się głównie na montaż i wymienianie różnych rzeczy bo z tego są pieniądze.
Klienci w większości uważają mechaników za durniów i tępych tumanów(czasami słusznie)
koszty budowy średniego warsztatu to około miliona złotych a koszty dzienne przy 3 pracownikach to około 300 złotych
Te pięniadze trzeba odrobić bo inaczej jest to bez sensu
I teraz np przyjeżdza auta typu skoda felicia itp i gościu kupił własny olej lub klocki i chce żeby mu to wymienić za 10 złotych…bez komentarza…
Można szukać usterek i naprawić każde auto ale za jaką cenę…
Dlatego rynek jest jaki jest i lepiej wymieniać rozrządy np w a4, a6,a8 gdzie części jest 15 lub 20 i na każdej jest bicie cenowe…
Jest jeszcze paru mechaników których znamy którzy spędzą cały dzień za 50 lub 100 złotych ale czas nie będzie dla nich łaskawy i wyginą a wtedy zostaną o zgrozo sami wymieniacze…
Jednak sami zapędzamy się w taki świat bo nie chcemy kupować w obskórnym sklepie..anie nie chcemy naprawiać auta w skandalicznych warunkach tylko w ładnych miejscach to kosztuje… :v;

Łyzwa, nigdy nie widziałem Twojego samochodu, ale do tej pory czytając forum od blisko trzech lat wnioskowałem z Twoich postów, że masz samochód bliski ideału. Widać mocno się pomyliłem. Nie jest to brzemienna dla mnie w skutkach pomyłka, ale pokazuje, że lepiej unikać jakichkolwiek domniemań.

Wracając jednak do przyczyny Twojej decyzji skoro już jest całkiem klarowna. Jako księgus doskonale rozumiem Twoją niechęć do rad typu “zrób to sam”. Niestety bez względu na posiadany w rękach fach (lub jego brak) to chyba jednak jedyna złota rada na Twoją bolączkę. Ewentualnie może jeśli Cię stać, to powinieneś spróbować w ASO (nie wiem jak sprawują się ASO BMW szczególnie mając do czynienia ze “starociami”, jedyne regularne doświadczenia z ASO mam w Alfie Romeo i są nienajlepsze, ale to zapewne specyfika marki :slightly_smiling_face: ). Poza tym mogę Ci życzyć tylko cierpliwości i wyrozumiałości dla mniejszych lub większych “szpeniów” samochodowych. Bo teoretycznie Twoje oczekiwania wydają się być całkiem całkowicie zasadne, tylko, że jakoś niestety rzeczywistość brutalnie to weryfikuje.

Osobiście po bardzo podobnych doświadczeniach do Twoich postanowiłem się nie pchać tam, gdzie mnie nie chcą i także ze swoją 6 pojechałem do tzw. “mojego pana Leszka”, u którego od kilkunastu lat robiłem wszystkie auta… od 126p, przez Ritmo, Sunny, Accenta, 318ti (dygresja: tak tak - miałem i uwielbiałem uznawane na tym forum za bękarta E36 Compact :slightly_smiling_face: - moim zdaniem kapitalny samochód dla dwóch osób, ale niestety zostawiał 4 ślady :wink: ), a teraz Mondeo i Swifta. Jak już się domyślasz “mój pan Leszek” nie jest fachowcem od E24, i nie rozłożył ani jednej sztuki na czynniki pierwsze. Ale tak się złożyło, że E30 swego czasu, a i owszem, a podobieństw jest wiele. Poza tym jest tzw. fachowcem “starej daty” - żadnych wyzwań się nie boi szczególnie jeśli chodzi o auta bez kosmicznej technologii. Warsztacik ma zapyziały, godziny urzędowania iście peerelowskie (8-16), ale za to nie kasuje 250 za roboczogodzinę, co jest szczególnie ważne jak trzeba znaleźć, gdzie ucieka prąd, dlaczego gdzieś nie ma masy, albo gdy trzeba wymienić kolumnę kierowniczą na tę z nowszym wieloklinem (co kiedyś opisywałem) - w takich przypadkach zastosowanie standardowej stawki mogłoby zaskutkować rozstrojem nerwowym właściciela pojazdu. Ma jeszcze jedną niespotykaną zaletę - nie dolicza nic do kupowanych przez siebie części. Niczego też nie wymienia niepotrzebnie (choć jeśli zaobserwuje coś kluczowego dla bezpieczeństwa, to z kolei potrafi wymienić niepytając, co kogoś może wkurzyć).
Oczywiście jest tez sporo kolców - od wspomnianego braku specjalizacji poczynając, przez brak choćby lekko artystycznego zacięcia (co w przypadku E24 by się przydało), niespieszność napraw, po bankowo kiepski humor w chorych godzinach wczesnoporannych (czyli gdzieś do ok. 9-tej) :slightly_smiling_face:
Ja mimo to jestem jednak zadowolony i 6 na kołkach stawiać nie zamierzam.

Reasumując nie twierdzę, że “mój pan Leszek” jest dokładnie tym kimś kogo szukasz, choć jego poranne humory można z pewnością podciągnąć pod wspomniany nastrój melancholijny :slightly_smiling_face: Ale myślę, że istnieje jakiś Twój pan Zygmunt, który Cię mniej więcej zadowoli i auto pozostanie w jedynie godnej pozycji - na kołach. Poszukaj przez zimę spokojnie. A jeśli chcesz zapoznać “mojego pana Leszka” to na PW. Swego czasu dawałem namiar Kudłowi, więc może wyrazić swoją opinię, jeśli doń dojechał, bo nie wiem. Raz jeszcze powodzenia.

Mikołaj , nie rozdawaj tak numeru do “pana Leszka” , bo bedzie z nim jak z resztą “mechaników”- kasa,kasa,kasa :grinning:

A tak serio , myśłałem że, o zgrozo, tak nigdy nie napiszę- podpisuję się pod tym co napisałeś w 100%.

Quant – Twój post to jeden z fajniejszych, jaki ostatnio czytałem. Każdy kto ma jakąś, nawet niewielką firmę świetnie rozumie, o czym piszesz. Ciekaw jestem kto jeszcze zdobyłby się na taką szczerość.

Co do uwagi Łyżwy odnośnie warsztatów - oczywiście rozumiem, że każdy orze jak może i chce dla siebie i swojej rodziny jak najlepszego bytu - nic złego w tym nie ma. Powiem więcej – tacy ludzie rzucili się na głęboką wodę, zaryzykowali, założyli warsztat, włożyli oszczędności, harują jak woły i należy im się za to szacunek i nagroda w postaci godziwych zarobków. Tu się z Łyżwą zgadzam. Tyle, że ja bym był bardziej krytyczny – bo ten idylliczny obraz kończy się w chwili, kiedy rzemieślnik podejmuje się wykonać zlecenie ale tak naprawdę wydaje mu się, że naprawi albo wręcz wie, że odwali chałturę a kasę weźmie jak za rzetelną pracę. W efekcie jest to, co znają liczni klienci warsztatów – jedną rzecz masz jako tako naprawioną ale przy okazji inne skozaczone. W efekcie auto zamiast jeździć coraz lepiej sprawia coraz więcej problemów. I to jest właśnie to, czego najbardziej obawiałem się przed kupnem 6-tki i o czym pisze Łyżwa.
Tutaj na marginesie nie mogę się powstrzymać od pewnej obserwacji – wśród właścicieli warsztatów są zawodnicy, którzy udają równych gości i Twoich kumpli, uśmiechają się do Ciebie a cały czas kombinują jak Ci wyjąć z kieszeni parę zł. Zresztą spoza tych uśmiechów ZAWSZE wyzierają znaczki $$$$ w oczach - zupełnie jak u Kaczora Donalda. I to też byłoby OK, gdyby skutkiem tych uśmiechów auto było naprawione jak się należy - wtedy szacunek i wynagrodzenie a cała ta nieszczerość stawałyby się całkiem zbędna. No ale często usługa nie jest OK., następna też nie i po pewnym czasie „firma” traci kredyt zaufania i wychodzi w oczach klienta na fałszywie uśmiechniętego pajaca. A jak wiemy dobre wieści zawsze się szybko rozchodzą, szczególnie w zamkniętych środowiskach…

PS.

Chyba przeniosę się do Legnicy.

Namiar trzymam jak skarb, niestety nie dane mi było jeszcze pojechać i auto dalej ma zwarcie :frowning: A propo’s ja też jeżdżę do Pana Leszka i jego warsztacik też nie jest piękny ale nigdy mi nie nawalił i zawsze skończył robotę nawet jak to trwało a czasem trwało 3 tygodnie, bo jak sam stwierdził nie ma nerwów i codziennie rano bierze się do auta na 2 godzinki a potem musi się zrelaksować na czymś innym bo go krew zalewa. Niestety usterka wyszła po naprawie w innym warsztacie i było tak spierdolone, że wszystko musiało być sprawdzone, włącznie z wiązką, komputerem, wszystkimi czujnikami, kablami itd. Ale zrobił i znalazł a pieniądze wziął nieduże “za walkę” :grinning: Doświadczenia mam z nim dobre i myślę, że niedługo jeszcze inni będą mogli się wypowiedzieć na temat jego roboty. Swoją drogą ma warsztat niedaleko ciebie Łyżwa :grin: Inne rzeczy grube rzeczy też robię u niego i nigdy nie narzekam. Jego jedyną wadą są poślizgi czasowe ale przyjeżdżając do niego i patrząc na tłumy aut i marki jakie zajeżdżają można to zrozumieć. A widziałem tam wszystko od E12,E28,E24, Alpiny E28 oryginalnej!!! przez M3 E30, M3 E36, M3 E46 a na Porsche i innych wariatach kończąc.

Z naprawami ból jest zawsze, jak nie wiadomo co się popsuło, ale zawsze trzeba sobie jakoś radzić. Nie namawiam do napraw samemu, chociaż to praktykuję i od czasu do czasu również biorę na warsztat jakieś auto, jak pocztą pantoflową dojdą kogoś słuchy że coś działam.

Co ciekawe sam często odstawiam samochody do bardzo dobrego kolegi, który prowadzi duży serwis samochodowy, super zaopatrzony (podnośniki, komputery, maszyny) dzięki czemu naprawy zawieszenia są szybkie, może znaleźć błędy komputera, części dowożą ekspresowo a pozatym… jest miłośnikiem BMW i posiadaczem 635csi jak i my :slightly_smiling_face: Kontaktu zostawiać nie będę żeby nie robić cichaczem reklamy.

Co do napraw jeszcze to po moim pierwszym samochodzie - e23, które dało mi szkołę mechaniczną (WSZYSTKO wymieniłem - dosłownie WSZYSTKO), nauczyłem się żeby kupić auto maksymalnie dobre i lepiej wydać 2x tyle na auto niż potem 3 x tyle na naprawy, w E24 się sprawdziło i powtarzam każdemu że nie warto kupować okazji…

A dzisiaj powiem Wam że do pracy przyjechałem szóstką bo WRESZCIE nie pada i mogłem wyciagnąć auto i się przejechać bo, nie ukrywam inna zabawka w tym sezonie miała pierwszeństwo do jazdy.

Ja za to się chyba starzeję i wrzucę z powrotem oryginalne springi i zrezygnuję z gleby bo jakoś twardo i mało komfortowo i ogóle jakoś dziwnie :confused:

:sunglasses: Dobry mechanik w Warszawie :question: Hmm… Nie znam :v; Zaczynając swoją przygodę z BMW i zerowym pojęciem o mechanice odwiedzałem po kolei polecane na forach warsztaty prowadzone przez “pasjonatów” BMW hehe Zwiedziłem chyba wszystkie główne M-Cars, Warsztat Baura, Magpol itd. i z żadnego nie wyjechałem zadowolony, nigdy samochód nie był na czas, zawsze później musiałem coś poprawiać a to śrubki brakowało a to cybant nie był dokręcony. Nigdy nie negocjowałem także ceny i dodawałem - może postać dłużej nie spieszcie się byleby było dobrze.

Jedyne wyjście to serwisowanie samochodu samemu a wizyty w warsztacie tylko z rzeczami które naprawdę ciężko zrobić samemu i patrzenie na ręce.

Aczkolwiek nie no był jeden raz kiedy byłem 100% zadowolony ! I nie uwierzycie dostałem nawet paragon oraz wykaz przeprowadzonych napraw z podpisem mechanika jak w ASO :open_mouth: . Dzwonił on do mnie podczas zakupu części żeby zapytać się z jakiego przedziału cenowego preferuję oraz za każdym razem kiedy wychodziły w samochodzie jakieś kwiatki które według niego warte by było zrobić podczas tej naprawy. No w szoku byłem… Tak jak napisał ktoś wcześniej warsztat nie wygląda jak ASO BMW ale co mnie to obchodzi ? To samochód tam stoi a ja siedzę w domu przed TV.

Nigdy nie pisałem że moje auto jest idealne. To że naprawiam świadczy o tym że używam i wcale nie świadczy że aktuanie nie jest idealne :slightly_smiling_face: …czego wcale nie twierdzę. A generalnie to idealne stoją w fabrykach. Co w przypadku naszych aut nie jest osiągalne :wink:

Wracając do serwisów to mam wrażenie że trzeba sobie wybrać taki który słucha naszych narzekań …i nie odkłada słuchwki, no i… ponawiać narzekania. Ja mam jeszcze jedną metodę, zapisuje to co było do tej pory robione. Zdarzało się już że chciano mi wymieniać elementy które całkiem niedawno były wymienione. Zazwyczaj ma to oczuwiście miejsce w tzw. przygodnym warsztacie, zaprzyjaźnione tego nie robią.

W sumie też trzeba zdać sobie sprawę że proste to te nasze samochody tak do końca nie są jakby się mogło wydawać.

Wracając do syndromu zdechłej kury… skoro wsyszyscy mają tak pod górke jak ja to jakoś lepiej się czuje …to może nie będę odstawiał na kołki ?!

Pewnie że nie odstawiaj, nie daj się :wink:

Ja w tym sezonie malutko jeździłem, nic nie robiłem. Potem jakoś poszedłem do garażu i chęci wróciły :slightly_smiling_face:

W tym tygodniu:
-amorki
-springi
-tarcze, klocki
-reflektory
-szybka zegarów

:grin:

Kumpel się pyta: Czemu wymieniasz na jesieni a nie na wiosnę? A ja: Wiesz, stara jest i nie lubi nowości, przez zimę się przyzyczaji i na wiosnę będzie dobrze… :v;

Ja nawet olej wymieniam przed zimą, a co ma stać na starym oleju :wink: Poza tym na wiosnę to trzeba jeździć a nie myśleć o naprawach :grin:

E24 są proste w budowie jak cep ! Wyrafinowanej techniki to tam za wiele niema porównując np. z konstrukcjami Alfy Romeo z tego okresu.

Kup sobie książkę Sam Naprawiam i działaj. Blacharkę ciężko samemu zrobić ale mechanika to żaden problem.

To akurat zły pomysł bo olej będzie łapać wilgoć i się starzeć dlatego na zimowy postój niema sensu lać nowego oleju.

Ja też nigdy nie napisałem, że Ty napisałeś, że Twoje auto jest idealne :laughing: Napisałem jedynie, że błędnie, jak się okazało, domniemałem między wierszami Twoich postów, że jest **bliskie **ideałowi. Mniejsza z tym.
Tak czy siak cieszę się, że przestałeś się mazać i zamierzony efekt finalny całej dyskusji (czyli niestawianie auta na kołkach) został jak rozumiem osiągnięty :piwko:

No miałem na myśli raczej 126p albo np takie Capri które kiedyś miałem. Silnik 1,3 (naprawdę), można było do komory wejść w czasie naprawy, skrzynia manualna a jedyny wypas który miał to tylna wycieraczka :slightly_smiling_face:

Sprawę książki pomijam milczeniem…

Tak samo jak nie wymienić i odpalić taki na wiosnę :wink: To umówmy się że wymieniam i na jesieni i na wiosnę.

:lup:

Uważasz że poradniki się do niczego nie nadają ?

Nie, ja się nie nadaje.

olej to nie płyn hamulcowy, aby łapał wilgoć, a powinno się go właśnie wymieniać przed dłuższym postojem, ponieważ inaczej wszystkie śmieci na wiosnę utworzą piękny osad w misce olejowej, który od razu zanieczyści nowy olej.

Dlatego na wiosnę leję płukankę do starego oleju i dopiero potem nowy.

ja bym tak nie eksperymentował z panewkami :face_with_rolling_eyes:

tzn ?