ZLOT 6.com.pl'2008

jak skończę e24 to się bedę pojawiał :stuck_out_tongue:

no z kapiszona wielkiego huku nie ma wiec i echo krotko bylo slychac . swietnie sie bawilem i dziekuje wszystkim za uczestnictwo i przybycie . no i w koncu przejechalem sie porzadnym pojazdem i poogladalem to co najbardziej cieszy oko czyli cale stado rekinow :laughing: gorg i rafal … dziekuwa :exclamation:

Chciałem bardzo podziękować za udany zlot.
Bawiliśmy się świetnie, piękna lokalizacja, zgrana ekipa
z którą czas zleciał nie wiadomo kiedy :grinning:
Żaluje, że mogłem być tylko dwa dni, jeszcze raz dzięki !

Dołączam się do podziękowań dla Gorga za super miejsce i organizację. Byliśmy na zlocie po raz pierwszy raz i bawiliśmy się doskonale. Myślę, że na ziemi kłodzkiej jesteśmy już wylansowani :wink:

A propos przygód z kołami - podczas powrotu wydarzyła nam się taka historia: w pewnej chwili byłem pewien, że złapaliśmy gumę. Po zatrzymaniu zobaczyłem fantazyjnie rozrzucone na asfalcie 4 śruby do kół. A były to niestety moje śruby (piąta się zerwała i została w piaście).
Krótko mówiąc samochód stał swobodnie oparty o piastę, zaś pochylone koło nie było przymocowane żadną śrubą. Po podniesieniu samochodu byłem przekonany, że to w zawieszeniu cos pękło - oczyma wyobraźni już widziałem lawetę, którą wracam 400km, po nocy do domu…

I w tej właśnie chwili dosłownie jak spod ziemi zauważyłem czarną szóstkę przejeżdżającą obok nas. Wierzcie mi, że to był piękny widok!
A był to Adam we własnej osobie, który po 2 minutach stwierdził, że wcale nie jest aż tak źle i po kilku wprawnych ruchach młotkiem i kluczem, oraz pożyczonymi śrubami z pozostałych kół, załatwił sprawę - mogliśmy jechać dalej. W między czasie pojawiły się jeszcze inne samochody z naszej ekipy.

ADAŚ – to, że wszystko potrafisz naprawić i wszystkiemu zaradzić - to wszyscy już wiemy. Ale jak Ty to robisz żeby pojawić się i pomóc w najbardziej potrzebnym momencie - tego już naprawdę nie wiem. W każdym razie wielkie DZIĘKI!
P.

PS. podczas dalszej drogi jeszcze 3 razy :wink: sprawdzałem czy śruby na pewno trzymają, na szczęście ani drgnęły i spokojnie wróciliśmy do domu

aha i jeszcze w uzupełnieniu:

  • myśląc już teraz na chłodno, zastanawiam się jak niebezpieczna to była sytuacja: przecież jeszcze kilka metrów jazdy i to koło by mi po prostu odpadło. Co by było gdybym jechał b. szybko, albo by mnie rzuciło na sąsiedni pas np. pod nadjeżdżającego TIR-a? wolę nie myśleć

  • podczas naprawy sprawdziliśmy też pozostałe koła – śruby drugiego tylnego można było dosłownie odkręcić ręką… Na 3 dni przed zlotem zmieniałem felgi u dość znanego wulkanizatora w W-wie. Wygląda na to, że nie dociągnęli mi tych śrub po opuszczeniu samochodu. Zastanawiam się, co z tym „pier” warsztatem zrobić. Bo nawrzucanie mu, żądanie zwrotu pieniędzy, obsmarowanie w internecie to nic - przecież to jest narażanie klientów dosłownie na śmierć.

piotrmateusz:
ja sie juz jakis czas temu nauczylem jednego - ZAWSZE dokrecac sruby po kims kto zdejmowal ci kola.. przejechac sie pare km i po prostu to zrobic olewajac okolicznosci - jak bedzie ok to ok, ale jak nie, to chyba lepiej stracic 5 min niz samochod albo zycie. co do wulkanizatorow to warto tez zawsze spojrzec czy nie zalozyl kol na odwrot albo na przemian itd, ale to najlepiej na miejscu.. spotkalem sie z teoriami, ze nie nalezy dokrecac na chama tylko lekko; nie mam w zwyczaju z nimi dyskutowac bo to nie ma sensu - ja jak dokrecam kluczem krzyzem to ile sil w lapach az lekko zgrzytnie, a jesli takim o ksztalcie L - to kopniakiem do pierwszego ‘klik’. i jeszcze mi kolo sie w trasie nie obluzowalo.
co do tego czy cos zrobic z ‘zakladem’ - wnerwia to, ale nic nie zrobisz, bo co - pojdziesz i pokrzyczysz ze kiedystam ci nie dokrecili? a oni powiedza ze niemozliwe, i co zrobisz, w ryj dasz? po prostu trzeba pilnowac wlasnych srub.

Klucz dynamometryczny :bulb:

Melduję powrót do domu. Zlot był fantastyczny za co wielkie podziekowania dla Gorga i Rafała.
Tak trzymać :bulb:

Telepatia, tak miało być :u:

Także dotarłem do domu - dzięki wszystkim za dobre chwile… i do zobaczenia na następnym spotkaniu. SZEŚĆ! :slightly_smiling_face:

My właśnie wrócilismy, było super… na więcej nie mam siły :smiling_imp:

My rowniez w domu, do nastepnego razu :piwko:

ja melduję dziś bo dostępu nie mam na co dzień - byliśmy o 18 w Wawie, już za parę chwil kolejna zabawa :bulb:

zdjęcia z naszego zlotu znajdziecie tutaj
gdyby ktoś potrzebował zdjęcia w pełnej rozdzielczości proszę o maila
pozdr

:cry: strach pytac co sie stało,
ale mam nadzieje ze wszyscy cali :pa:
reszta zdjec :grin: pozazdroscic :smiling_imp:

w tym miejscu prawie się popłakałem - co za rzeźnik ten Maniuś… :grin: :grin: :grin:

tą siekierką to dobijał? rozumiem wcześniej działał głową :face_with_rolling_eyes: :grin:

a wszystko po to aby kolo sie obracalo … jak sie zaczelo obracac okazalo sie ze zbieznosc byla zle ustawiona . zawsze myslalem ze zelazo jest twardsze od drewna . ci naukowcy to snuja teorie chyba bez zadnej weryfikacji :\

fajne fotki, …szkoda tej sześć :astonished:

:frowning:

Pewnie koledzy oglądali ten klip i się udzieliło: